Koncerny biotechnologiczne tylko na to czekają. Ich zdaniem czekają na to także rolnicy, którzy czerpią z takich wynalazków wymierne korzyści. W autoryzacji jest kilkanaście produktów modyfikowanych genetycznie, które niosą ze sobą cechy rozwiązujące problemy rolników - mówi Robert Gabarkiewicz z Monsanto Polska, który podkreśla, że zostały one pozytywnie ocenione przez europejskie instytucje odpowiedzialne za bezpieczeństwo żywności. Gdy przejdą one ostatecznie unijne procedury na rynku obok kukurydzy MON 810 odpornej na omacnicę prosowiankę będzie dostępna kukurydza odporna na herbicydy czy kukurydza odporna np. na stonkę korzeniową.

Robert Gabarkiewicz przypomina, że sztandarowy produkt koncernu Monsanto kukurydza MON 810 była badana w Polsce przez Centralny Ośrodek Badań Odmian Roślin Uprawnych w Polsce i jej przydatność została potwierdzona badaniami. Ta odmiana plonowała wyżej od odmian konwencjonalnych i zwalczała szkodniki, czyli plon został ochroniony – podkreśla Gabarkiewicz.

Ale nawet jeżeli wszystkie transgeniczne odmiany otrzymają w najbliższym czasie unijną autoryzację, to na przeszkodzie i tak może im stanąć przygotowywana właśnie polska ustawa o GMO. Rząd mówi wprost: zrobimy wszystko, aby maksymalnie ograniczyć dostępność od genetycznie zmodyfikowanych roślin.

Takiego stanowiska ministerstwa rolnictwa nie rozumie członek Mazowieckiej Izby Rolniczej Tadeusz Szymańczak, który tłumaczy, że nawet, gdyby wprowadzić całkowitą wolność w uprawie GMO, to nigdy nie będzie to oznaczało przymusu takich upraw. Chcę wyraźnie powiedzieć, że nikogo nie będziemy zmuszać do uprawy GMO. A mam takie odczucie, że politykom się wydaje, że wszyscy polscy rolnicy tylko na to czekają.

Ekologom podejście rządu do GMO także się nie podoba, ale z zupełnie innych przyczyn. My uważamy, że rząd polski powinien wprowadzić zakaz uprawy i obrotu kukurydzą MON 810 wzorem 6 innych krajów UE. Takich potęg rolnych jak Francja czy Niemcy – mówi Joanna Miś z Greenpeace Polska.

Źródło: farmer.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!