Opatentowanie pod koniec marca br odmiany brokułu i pomidora uzyskanych w drodze selekcji i tradycyjnych krzyżowań wywołało niepokój i poruszenie w środowisku hodowców. Precedens ten oznaczać może blokowanie dostępu do zasobów genetycznych istniejących odmian.

- Patenty zostały stworzone, żeby chronić wynalazki przemysłowe, zachowujące innowacje. W pewnym momencie zaczęto patentować wynalazki stosowane w biotechnologii. W tej chwili patentem obejmuje się także te cechy, które naturalnie występują w roślinie, np. sekwencje genów czy cechę odporności – mówił Dr Karol Marciniak, prezes Polskiej Izby Nasiennej podczas Walnego Zgromadzenia Izby Nasiennej 28.04.br pod Poznaniem, wskazując jednocześnie na regulacje prawne w zakresie praw do odmian, jako jedno z aktualnych wyzwań przed jakim stoi przemysł nasienny.

Taki patent uzyskuje się na podstawie tego, że opisuje się daną naturalną cechę i ją patentuje. Sprawa w związku z tym jest dyskusyjna, bowiem zdefiniowanie i opisanie cechy odporności z pewnością nie stanowi wynalazku. Wiadomo przecież, że przykładowa cecha już wcześniej występowała. Dotyczy to także wspomnianej sekwencji genów, one też wcześniej istniały, zostały tylko opisane. Pewnym odkryciem może być wskazanie, który gen jest odpowiedzialny za interesującą nas cechę, ale nie zalicza się do odkryć na miarę wynalazków.

Natomiast opatentowanie odmian uzyskanych na drodze biologicznej metodą selekcji i naturalnych krzyżowań wywołało stanowczy sprzeciw w środowisku hodowców. Stanowisko w tej sprawie zajęło European Seed Association (ESA) wyraźnie opowiadając się za bardziej restrykcyjną interpretację dla patentu w celu zapewnienia dostępu do materiału biologicznego.

Wydawało się, że na poziomie Unii system ochrony jest uporządkowany, bowiem w ubiegłym roku Unia Europejska przyjęła prawo tworzące Europatent. Został wprowadzony ograniczony przywilej hodowcy co oznacza, że firmy hodowlane mogą korzystać z odmiany nie pytając właściciela o zgodę. W naszym kraju jest pełne prawo patentowe, nie przewiduje ograniczonego przywileju hodowcy.

Odmiany nie muszą być patentowane, gdyż specjalnie dla ochrony odmian zostało powołane i istnieje wyłączne prawo. – Odmiana podlegająca ochronie spełnia wymagania OWT czyli musi być odrębna, wyrówna, trwała, posiadać nazwę i być odmianą nową. Istnieją odstępstwa od wyłącznego prawa i należy tu przywilej hodowcy – to z niego właśnie korzystają firmy hodowlane przy tworzeniu nowych odmian, nie musząc każdorazowo pytać o zgodę właściciela odmiany. Dzięki temu możliwy jest rozwój i dalszy postęp hodowlany. Kolejnym odstępstwem jest przywilej farmerski, który ma zabezpieczać produkcję rolną i na jego podstawie rolnicy mogą wykorzystywać do zasiewów materiał zebrany z odmian chronionych o ile sami go rozmnożyli i wnieśli odpowiednią opłatę dla hodowcy – wskazywał prelegent.

Podobał się artykuł? Podziel się!