Jeszcze trwa cykl bezpłatnych szkoleń z zakresu integrowanej ochrony roślin. Odbywają się one we wszystkich województwach. Nasza redakcja obecna była na jednym z takich spotkań w Warszawie. Należy podkreślić, że spotkanie było nastawione na IOR ze szczególnym uwzględnieniem znaczenia materiału siewnego. Czy rola tego czynnika wzrasta?

Okazuje się, że poziom zaopatrzenia w kwalifikowany materiał siewny zbóż w sezonie 2013/2014 w zależności od źródła był bardzo różny. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego kształtował się on na poziomie 15,7 proc. (kiedy w sezonie 2012/2013 - 15,9 proc., 2011/2012 - 13,4 proc., 2010/2011 - 11,5 proc., 2009/2010 - 9,9 proc.). Z kolei według danych Państwowej Inspekcji Ochrony Roślin i Nasiennictwa wynosił on 22,8 proc. (analogicznie w poprzednich sezonach: 20,7 proc., 16,1 proc., 15,8 proc. i 11,1 proc.). Trendy był jednak niezależnie od źródła jeden - rosnący.

Sam prowadzący, dr Tadeusz Oleksiak z Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin PIB, stwierdził jednak, że bardziej skłaniałby się do wyników Inspekcji, które są w jego ocenie dokładniejsze.

W danych przedstawionych przez niego podczas spotkania wynika, że najwięcej materiału siewnego wymienia się w Polsce Zachodniej. - Jest to spowodowane bliskością rynku niemieckiego - podkreślił dr Oleksiak.

Jak wypadają dane regiony na tle innych? Opierają się one co prawda o dane GUS, ale można z nich wstępnie wyczytać, że największy udział kwalifikowanego materiału siewnego w roku 2014 występuje w woj. śląskim - 29,6 proc., woj. opolskim - 28,5 proc., i woj. lubuskim 0 22,6 proc. Najniższe zużycie dotyczy takich regionów jak woj. mazowieckie - 2,5 proc., woj. świętokrzyskie - 3,8 proc. i woj. lubelskie - 4,6 proc.

Mimo iż udział „kwalifikatu" wzrasta to Polska znajduje się na miejscu trzecim od końca wyprzedzając jedynie Finlandię i Grecję. Trzeba jednak zaznaczyć, że wprowadzeniu dopłat do zużytego materiału siewnego przyczyniło się do wzrostu poziomu zużycia. Właśnie czynnik ekonomiczny często odstrasza rolników przed zakupem tego typu nasion. Owszem wiedzą, że stosowanie kwalifikatu daje wymierne korzyści gospodarcze, ale zwłaszcza ci „mniejsi rolnicy" obawiają się wysokich cen. Jak wyliczył dr Oleksiak generalnie kwalifikowany materiał siewny np. pszenicy jest dwa i pół razy droższy od ceny ziarna w skupie. Hodowla twórcza zajmuje kilka lat, a to kosztuje i przekłada się na cenę.

Podobał się artykuł? Podziel się!