"Stanowisko jeszcze nie zostało wypracowane ponieważ trzy ustawy: o nasiennictwie, o paszach oraz Prawo o GMO nie przeszły jeszcze całej procedury uzgadniania" - powiedział Nowicki.

Zdaniem ministra, Europa nie może sobie pozwolić na kontynuowanie wielkiego eksperymentu, jakim jest dopuszczenie na rynek żywności GMO, zwłaszcza w czasie, gdy mamy nadprodukcję żywności.

Nowicki uważa też, że Polska ze swoim tradycyjnym rolnictwem, ma szansę na pozostanie w Europie największym dostawcą ekologicznej żywności.

Z unijnej dyrektywy (2001 r.) wynika, że państwa członkowskie UE nie mogą zakazywać, ograniczać i utrudniać wprowadzenia do obrotu GMO, jeśli takie rośliny zostały dopuszczone na szczeblu unijnym.

Dyrektywa przewiduje jednak odstępstwo od tej zasady - państwo członkowskie może uzyskać uprawnienie do tymczasowego ograniczenia lub zakazania stosowania lub sprzedaży nasion GMO i produktów zawierających GMO. Uprawnienie to jest przyznawane, jeśli w związku z nowymi informacjami naukowymi zaistnieją podstawy do stwierdzenia, że organizmy modyfikowane genetycznie mogą stwarzać ryzyko dla zdrowia ludzkiego lub środowiska naturalnego.

"Jeśli chodzi o badania dotyczące wpływu produktów GMO na zdrowie ludzi, to nie są one jednoznaczne. Mamy za mało dowodów na to, że są one nieszkodliwe, a raczej mnożą się przykłady badań, z których wynika, że GMO powodują alergie, schorzenia układu pokarmowego oraz nowotwory. Odpowiedź na pytanie, czy produkty GMO są całkowicie bezpieczne dla ludzi jest bardzo problematyczna" - powiedział Nowicki.

Jako przykład minister podał rzepak modyfikowany genetycznie, którego lekki pyłek może przenosić się na duże odległości. Roślina ta jest jednocześnie odporna na środki chwastobójcze. "Powstaje niemalże niezniszczalny superchwast" - podkreślił.

Dlatego - zdaniem ministra środowiska - jeżeli jest tak dużo niejasności to powinniśmy poczekać jeszcze co najmniej 10 lat po to, by móc w pełni uzasadnić decyzje o dopuszczeniu lub nie GMO do obrotu.

Nowicki uważa, że KE przyjmując dyrektywę dotyczącą GMO była w bardzo trudnej sytuacji. Chodziło o stanowisko w tej sprawie Światowej Organizacji Handlu (WTO).

WTO chce by wprowadzić na rynek UE wszystkie organizmy genetycznie modyfikowane chodzi m.in. o nasiona kukurydzy i soi. Unia Europejska ponagla kraje należące do Wspólnoty, w tym Polskę do otwarcia rynku dla produktów GMO. Poprzedni rząd opowiadał się za zamknięciem polskiego rynku na GMO, a obecny rząd nie podjął jeszcze ostatecznej decyzji w tej sprawie.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!