Odbyła się konferencja RGŻ, na której eksperci podkreślali, że nie ma udokumentowanych badań, które wskazywałyby, aby GMO były niebezpieczne dla zdrowia ludzi.

W opinii przedstawicieli Rady, która reprezentuje 51 izb i stowarzyszeń, Ministerstwo Rolnictwa powinno szybko podjąć prace nad nowelizacją ustawy o paszach i ustawy o nasiennictwie.

Ustawa, która została uchwalona w czerwcu 2006 r. zakazuje od 1 lipca 2008 r. stosowania GMO w paszach. Ustawa o nasiennictwie wprowadza zaś całkowity zakaz obrotu materiałem siewnym upraw genetycznie modyfikowanych. RGŻ podkreśla, że ustawy te są niezgodne z prawem unijnym.

Za wprowadzenie zakazu obrotu materiałem siewnym odmian roślin genetycznie modyfikowanych Komisja Europejska (KE) pozwała w czwartek Polskę do unijnego Trybunału Sprawiedliwości.

KE uważa, że przepisy te są niezgodne z unijnymi, które mówią, że kraje członkowskie nie mogą zakazywać, ograniczać lub utrudniać wprowadzania do obrotu roślin zmodyfikowanych genetycznie.

Wcześniej KE dwukrotnie upominała polski rząd, że ustawa jest sprzeczna z prawem UE. W odpowiedzi polskie władze podtrzymywały chęć zakazu i zapowiadały, że Polska będzie krajem wolnym od GMO.

Uczestniczący w piątkowej konferencji RGŻ przedstawiciele Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej (IERiGŻ), zawrócili uwagę na koszty produkcji pasz wolnych od GMO. Ich zdaniem, obecnie zastąpienie śruty organizmami GMO jest praktycznie niemożliwe. Soja niemodyfikowana genetycznie jest o 20 proc. droższa. Jej zastosowanie podniosłoby koszty produkcji powodując, że polskie mięso stałoby się niekonkurencyjne cenowo.

Za wprowadzeniem GMO opowiedziała się także Mazowiecka Izba Rolnicza oraz Komitet Ochrony Roślin Polskiej Akademii Nauk (PAN).

Izba uważa, że nie stosowanie roślin GMO powoduje większe zużycie pestycydów, które są szkodliwe dla ludzi i środowiska, a mają chronić rośliny przed szkodnikami i chorobami. Tymczasem genetyczne modyfikacje roślin uprawnych zmierzają do uzyskania odmian odpornych na działanie szkodników.

Zdaniem prof. Tomasza Twardowskiego z Instytutu Chemii Bioorganicznej PAN, w sprawie stosowania GMO nie można kierować się tylko opinią społeczeństwa, bo - jak zaznaczył naukowiec - ludzie przeważnie nie wiedzą, co to jest GMO. Jednak, jak zaznaczył, dla konsumentów najważniejsze jest prawo wyboru - czy chcą spożywać takie produkty, czy nie.

W środowym komunikacie resortu rolnictwa podkreślono, że również zdaniem ministra rolnictwa, wszystkie produkty zawierające GMO powinny być czytelnie oznakowane, a do klientów powinien należeć wybór, czy chcą je spożywać. Sam minister rolnictwa Marek Sawicki deklaruje się jako zdecydowany przeciwnik upraw GMO w Polsce.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!