"Chcemy wziąć udział w tej debacie, nie tylko na płaszczyźnie prawnej, ale i merytorycznej" - powiedział w czwartek na konferencji prasowej niezależny ekspert Koalicji Paweł Połanecki.

Opinie dotyczące szkodliwości GMO są podzielone. Biotechnolodzy twierdzą, że skoro nie ma naukowych dowodów szkodliwości takich organizmów dla człowieka nie należy wprowadzać zakazu ich stosowania. Natomiast eksperci Koalicji podkreślają, że GMO stwarza ogromne zagrożenie.

"Organizmy GMO charakteryzują się olbrzymią ekspansywnością, rozwijając się kosztem roślin konwencjonalnych, których właściwe miejsce w ekosystemie ukształtowało się na przestrzeni miliardów lat ewolucji. Jeśli ta Puszka Pandory raz zostanie otwarta, nie będzie już można ochronić polskiej żywności ani słynnej różnorodności biologicznej polskiej wsi. A przecież Polacy, wraz z innymi mieszkańcami Europy, zdecydowanie odrzucili GMO" - uważa Połanecki.

Komisja Europejska pozwała w czwartek Polskę do unijnego Trybunału Sprawiedliwości za wprowadzenie zakazu obrotu materiałem siewnym odmian roślin GMO. KE uważa, że przepisy te są niezgodne z unijnymi, które mówią, że kraje członkowskie nie mogą zakazywać, ograniczać lub utrudniać wprowadzania do obrotu roślin zmodyfikowanych genetycznie.

KE dwukrotnie upominała polski rząd, że ustawa jest sprzeczna z prawem UE. W odpowiedzi polskie władze podtrzymywały chęć zakazu i zapowiadały, że Polska będzie krajem wolnym od GMO.

Połanecki podkreśla, że informacje pojawiające się w mediach o karach finansowych w wysokości 230 tys. euro dziennie, które grożą Polsce za złamanie unijnych przepisów są niezgodne z prawdą. "Rządy Austrii, Węgier doskonale dają sobie radę, pomimo odmowy stosowania GMO na terenie swoich krajów i nie zapłaciły do tej pory ani grosza. Polska ma jeszcze trzy stopnie apelacji w tej sprawie" - powiedział.

Zdaniem doktora Marka Krydy z Instytutu Ochrony Zwierząt, KE ulega naciskom właścicieli ferm hodowlanych świń i koncernów chemicznych. "Komisja wymusza na krajach wspólnoty uprawę tych odmian GMO, które są zatwierdzone na terenie UE" - powiedział Kryda na konferencji prasowej.

Koalicja uważa, że na terenie kraju są nielegalne uprawy roślin GMO. "Dwa lata temu jedna z firm poinformowała, że nie będzie skupowała rzepaku z województwa zachodniopomorskiego, ponieważ jest skażony GMO. Czy jakiekolwiek służby wkroczyły do akcji i zaczęły sprawdzać, co się dzieje z nielegalnymi uprawami w Polsce?" - zastanawiał się Kryda.

Jego zadaniem, konsumenci powinni wiedzieć, czy produkty które kupują w sklepach zawierają GMO.

W środowym komunikacie resortu rolnictwa podkreślono, że również zdaniem ministra rolnictwa, wszystkie produkty zawierające GMO powinny być czytelnie oznakowane, a do klientów powinien należeć wybór, czy chcą je spożywać, czy nie.

Źródło: PAP

Podobał się artykuł? Podziel się!