Badanie gleby pod względem zawartości makroelementów powinno się wykonywać co najmniej co 4 lata, a na zawartość azotu mineralnego pod każdą uprawę. Pozwala ono po pierwsze zbilansować nawożenie i dostarczyć składników pokarmowych potrzebnych na danym stanowisku. Po drugie wpływa też na racjonalizację kosztów.

Badanie wykonuje się zwykle w okresie pożniwnym, ale z powodu suszy pobranie próbek często w tym suchym roku było bardzo utrudnione. Ciężko było bowiem w profil glebowy wbić laskę Egnera, dodatkowo pobrana próbka mocno się pyliła i rozsypywała. Z czasem jednak sytuacja uległa zmianie, ale i tak badanie to wykonuje zbyt mało rolników.

Jakie są koszty pobrania takich próbek? Sięgają one zwykle w zależności od zakresu od 13 zł do 53 zł za jedną próbkę (dla działki do 4 ha). Próbki do badania rolnik może dostarczyć do Stacji Chemiczno-Rolniczej okręgowej osobiście, wysłać pocztą lub przekazać terenowemu pracownikowi stacji.

NIK zbadała ilu rolników je wykonuje. - Odsetek polskich gospodarstw, korzystających z usług agrochemicznych, czyli badania gleby w celu określenia jej potrzeb nawozowych, jest bardzo niski. W latach 2011-2014 było to tylko 8 proc. Częściej glebę badają właściciele dużych gospodarstw, (powyżej 20 ha), ale i tak robi to zaledwie co piąty. NIK wskazuje także na dodatkowy niekorzystny trend: liczba badanych gospodarstw z roku na rok się zmniejsza - od roku 2011 odnotowano spadek o ponad 7 proc. (z 39 tys. w 2011 r. do 36 tys. w 2014 r.) – wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli.

Dlaczego tak się dzieje? Najważniejszym powodem takiego stanu rzeczy są przyzwyczajenie farmerów, którzy od pokoleń nawozili „na tzw. oko”, czyli bez określenia rzeczywistych potrzeb nawozowych upraw. Kolejnym jest przeświadczenie, że więcej nawozu zapewni wyższe plony.

- W Polsce następuje stały wzrost mineralnego nawożenia roślin. Zużycie nawozów mineralnych (azotowych, fosforowych i potasowych) stopniowo rośnie: od 93,2 kg/ha w sezonie 2001/2002 do 133 kg/ha w 2012/2013. Tymczasem do racjonalnego nawożenia powinno się przykładać dużo większą uwagę. Wskazuje na to m.in. doświadczenie najbardziej rozwiniętych rolniczo państw europejskich, w których poziom nawożenia stabilizuje się lub nawet spada. Na przykład w okresie od 2002/2003 do 2012/2013 we Francji nawożenie nawozami mineralnymi spadło z 134,3 kg/ha do 86,9 kg/ha, a w Niemczech - z 153 kg/ha do 141,3 kg/ha. W tych krajach świadomość ekologiczna jest wysoka. Dzięki wynikom przeprowadzanych badań rolnicy wiedzą, że nie muszą wzbogacać gleby, ponieważ na skutek bardzo wysokiego, wieloletniego nawożenia są już w niej skumulowane duże ilości fosforu i potasu – czytamy w raporcie.