Protestujący związkowcy żądają 15-proc. podwyżki, na którą zarząd się godzi. Spór dotyczy sposobu podziału tych środków na poszczególne grupy pracowników. Zarząd chce wprowadzić nowy taryfikator płac i premii, ale związkowcy uważają, że proponowany system znacznie podwyższa wynagrodzenie najlepiej zarabiającej kadrze zarządzającej natomiast zbyt mało pracownikom produkcji oraz niższej i średniej administracji.

Termin kolejnych rozmów nie został jeszcze wyznaczony - powiedział w czwartek PAP rzecznik prasowy Zakładów Azotowych w Puławach Grzegorz Kulik. Jak dodał, w proteście w czwartek uczestniczyło 260 osób.

- Zarząd odmówił rozmowy na temat postulatów związkowców, godził się tylko na rozmowę o swojej propozycji podziału środków na podwyżki. Strajk okupacyjny trwa. Bierze w nim udział około 300 osób - powiedział rzecznik prasowy Komitetu Strajkowego Wojciech Pokora.

Protest od soboty prowadzą dwa związki zawodowe (spośród sześciu działających z spółce), które od sierpnia ub. roku są w sporze zbiorowym z zarządem. Największa grupa pracowników uczestniczyła w proteście w poniedziałek - według związkowców było to 530 osób, według władz spółki - 360 osób, czyli ok. 10 proc. całej załogi puławskich zakładów.

Protest, który związkowcy nazywają strajkiem okupacyjnym, polega na tym, że na terenie Zakładów pozostają pracownicy, którzy zakończyli pracę na kolejnych zmianach. Gromadzą się oni w kilkunastu wyznaczonych pomieszczeniach - np. świetlicach czy salach konferencyjnych - w poszczególnych budynkach Zakładów, w których pracują. Mają karimaty i śpiwory; dostarczane jest im jedzenie.

Praca w Zakładach odbywa się na trzy zmiany, przez całą dobę i wszystkie dni tygodnia; instalacje obsługiwane są przez pięć zmieniających się brygad pracowników.

Związkowcy domagają się 15-proc. podwyżki płac, z wyrównaniem od czerwca ub. roku.

Zarząd puławskich zakładów zgadza się na podwyżkę, ale chce ją połączyć z wprowadzeniem nowego taryfikatora płacowego oraz nowego regulaminu premiowania. Władze spółki chcą rozdysponować środki z podwyżki w ten sposób, że 6 proc. otrzymaliby wszyscy pracownicy, a kolejne 4 proc. pracownicy, którzy otrzymują niższe wynagrodzenie skalkulowane według starego taryfikatora. Pozostałe 5 proc. podwyżki przeznaczone byłoby na fundusz premiowy i miałoby być wypłacane w ramach nowego sytemu motywacyjnego. Podwyżka i nowe regulacje mogłyby być wprowadzone od nowego roku obrachunkowego, czyli od lipca br.