Od 5 grudnia powstała nowa marka - Grupy Azoty. To kolejny krok w konsolidacji polskiej chemii. Ale połączenie Grupy z Zakładami Azotowymi w Puławach jeszcze nie nastąpiło - to jednak tylko kwestia czasu.

- Obecnie czekamy na decyzję Komisji Europejskiej. Trudno wyprzedzać fakt. Żeby mówić o synergiach, o rozwoju spółki to musimy znać detale. Proces konsolidacji powinien się zakończyć do 24 stycznia, bo jeśli nie to albo trzeba rozpocząć nowy albo proces się odwlecze. Walne Zgromadzenie akcjonariuszy w lipca dało nam termin 6 miesięcy od daty zarejestrowania uchwały, to upływa 24 stycznia - podkreślał Marciniak.

Konsolidacja tak wielkich producentów nawozów, budzi jednak niepokój rolników, którzy obawiają się wyższych cen. Ale Jerzy Marciniak zapewnia, że nie powinno do tego dojść.

- Z dniem 5 grudnia ani nie przybędzie zasobów produkcyjnych, ani nie zmienimy z dnia na dzień nawozów, chociaż potrafimy już dedykować je do konkretnych upraw, czy gleby. Rolnicy na pewno będą mieli dobry obraz naszych produktów, które uważają za najlepsze z tych które można kupić. Bo nawozy importowane, nawet jeśli okazuje się, że ich cena jest konkurencyjna do naszych, to nie wytrzymują rynku. Nasze nawozy są dobre i takie będą - mówił prezes.

Czy pogłoski o spadku cen gazu m.in. potrzebnych do produkcji nawozów azotowych może wpłynąć na ceny? -Tak naprawdę to Yara dyktuje ceny nawozów. Każdy dba o interesy własnej firmy. Nie robimy krzywdy rolnikowi naszymi cenami nawozów. Nie wiem czy potanieją. W nawozach np. azotowych jest taki moment, że po sezonie, kiedy na wiosnę nawozy się dobrze sprzedają przychodzi dzień w którym zaznacza się dołek cenowy, a potem od tej ceny już nawozy rosną. My ich nie windujemy - podkreślał Marciniak.

- Poza tym, ja nie wiem czy gaz potaniał, bo na dzisiaj mamy tylko wniosek PGiNG do URE. Na dobrą sprawę nie wiemy co zrobi URE. My dywersyfikujemy dostawy gazu. W Tarnowie mamy źródła lokalne, w Kędzierzynie i Policach mamy dużą porcję gazu kupowanego zza Niemieckiej granicy. Gaz ten w połowie pochodzi z niemieckiej spółki PGNiG, czyli nie można powiedzieć, że kupujemy gaz poza PGNiG. Kupujemy poza systemem, ale to jest wciąż duża dostawa z PGNiG. Poczekajmy aż będziemy znali cenę gazu i wtedy będziemy wiedzieli jak ona wpływa na nasze budżety - dodał Jerzy Marciniak.