Kędzierzyńska spółka, wchodząca w skład Grupy Azoty, certyfikat koszerności ma od 2010 roku i rokrocznie go odnawia. Wiceprezes zarządu ZAK S.A. Sabina Nowosielska powiedziała, że dzięki temu produkty firmy mogą trafiać na jeszcze jeden rynek - do Izraela. - Nie wysyłamy ich tam dużo, ale w razie potrzeby, dzięki certyfikatowi, odbywa się to bez przeszkód - powiedziała.

Tegoroczny certyfikat obejmuje 29 produktów ZAK S.A., w tym nawozy dla rolnictwa czy alkohole OXO, wykorzystywane jako dodatki do olejów i rozpuszczalniki w produkcji farb czy lakierów. O pierwszy taki dokument firma starała się właśnie dlatego, że okazał się on konieczny do wysłania partii produktów do Izraela.

Nowosielska powiedziała, że aby go uzyskać niezbędna była wizyta naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha, który dokładnie przyjrzał się procesowi produkcji - stosowanym przez firmę technologiom, produktom, surowcom i katalizatorom. - Szczególnie interesowały rabina właśnie katalizatory, czyli substancje przyspieszające reakcję, ale niebędące składnikiem finalnego produktu. Sprawdzał, czy w ich skład nie wchodzą substancje pochodzenia organicznego, takie jak np. tłuszcze zwierzęce - wyjaśniła wiceprezes firmy.

Dodała, że na potrzeby pierwszego audytu ZAK S.A. pozyskał nawet zaświadczenia od producentów kupowanych przez nich katalizatorów z całego świata, że nie wykorzystują substancji zwierzęcych do ich wytwarzania. - Obecnie, przy odnawianiu certyfikatu, wystarczą już tylko nasze oświadczenia, że korzystamy z tych samych produktów - wyjaśniła Nowosielska.

Certyfikat koszerności jest płatny, ale - jak zapewniła Sabina Nowosielska - kwota ta jest symboliczna. Trzeba go odnawiać co roku. Za każdym razem naczelny rabin Polski audytuje zakład - przygląda się procesowi produkcji, dokonuje przeglądu dokumentów. Pyta też m.in. o to, czy coś w sposobie produkcji się zmieniło, czy stosowane są w niej jakieś nowe substancje. - Po takie wizycie analizuje zebrane dane i powiadamia nas przez swoje biuro o przedłużeniu certyfikatu - powiedziała przedstawicielka władz zakładów chemicznych z Kędzierzyna-Koźla. Dodała: Koszerność naszych produktów oznacza tyle, że nie zawierają one związków pochodzenia zwierzęcego, a spełnienie tego wymogu nie oznacza dla nas żadnej zmiany w procesie produkcji.