Wielu rolników zastanawia się, czy zastosowany jesienią obornik nie ulega intensywnej mineralizacji, co przy obecnie panujących warunkach (powracające co kilka dni opady) może prowadzić do wymywania składników pokarmowych. Jest się nad czym zastanawiać, bo wraz ze standardową dawką 30 t obornika na ha, do gleby trafia ok. 150 kg azotu, 90 kg fosforu, 210 kg potasu oraz wiele innych cennych dla roślin pierwiastków jak wapń, magnez i mikroelementy.

Obawy te wydają się być przesadzone. Proces rozkładu obornika wymaga trzech elementów: wody, tlenu i mikroorganizmów glebowych. Ziemia jest swoistym laboratorium biochemicznym, w którym na drodze enzymatycznej drobnoustroje rozkładają wysoko złożone produkty wyjściowe, jak np. celuloza czy lignina, do substancji prostych. W ten sposób mikroorganizmy czerpią pożywienie i energię. Ich aktywność reguluje temperatura gleby. Przy wyższej jak 10 st. C wzrasta, a im bliżej 0 st. C tym jest mniejsza. Dochodzi wówczas do spadku wielkości populacji jak i przechodzenia części osobników w formy przetrwalnikowe umożliwiające dotrwanie do wiosny. Zatem w obecnych warunkach ich aktywność jest minimalna, proces mineralizacji praktycznie nie zachodzi. To dlatego plonotwórcze oddziaływanie obornika rozkładane jest na okres 3 lat. Tyle potrzeba czasu do jego ostatecznej mineralizacji. Z powodu temperatury gleby i związanej z tym aktywności mikroorganizmów, roślinami doskonale wykorzystującymi ten nawóz są gatunki o długim okresie wegetacji jak kukurydza, burak cukrowy, ziemniak (jeśli oczywiście nie jest uprawiany na wczesny zbiór). W lipcu i sierpniu (o ile coś z nieba kapnie) przebiega ona bardzo szybko stając się znakomitym źródłem odżywiania mineralnego roślin.

Czynnikiem który mógłby doprowadzić do wymycia pierwiastków jest oczywiście woda. Wydaje się, że jest jej dużo. Proponuję spacer i przegląd studzienek melioracyjnych. Nie ma w nich odcieku z sączków drenarskich. Rowami otwartymi też woda nie szoruje. Jesteśmy po 2 latach głębokiego deficytu opadów. Poziom wód gruntowych jest nadal bardzo niski.

Niejeden z Czytelników zauważy, że na polach są kałuże, zastoiska wodne co jednoznacznie postrzega jako nadmiar wody. Czy na pewno tak jest? Lokalnie może się to zdarzyć, ale częstą przyczyną jest nadmierne zagęszczenie gleby. Jest tak zbita, że woda ma problem z przesiąkaniem. W wielu wypadkach są to ujeżdżone skraje pól, uwrocia, założone na stałe ścieżki przejazdowe. Warto te miejsca zapamiętać i po zbiorze oziminy przejechać po nich głęboszem.

Podobał się artykuł? Podziel się!