To nie jest najłatwiejszy sezon dla produkcji zbóż ozimych i rzepaku. Po pierwsze z powodu suchej pogody opóźnione były siewy. Po drugie, z tego samego powodu, opóźnione były wschody roślin, które jednocześnie były też nierównomierne. Oziminy jeszcze jesienią się słabo rozwinęły. Następnie na początku stycznia przyszło znaczne ochłodzenie, często bez okrywy śnieżnej. Dalszy przebieg pogody również pozostawia wiele do życzenia, a zima się jeszcze nie skończyła. Mimo to rolnicy informują nas, że o ile widzą potencjał upraw i znajdują się one w dobrej kondycji, wówczas podają jeszcze w lutym azot. Czy to dobry moment?

Na pewno wybór optymalnego terminu zastosowania pierwszej dawki azotu w oziminach tego roku jest trudny.

- Po pierwsze część łanów jest w bardzo złej kondycji - w zasadzie wymagającej podjęcia decyzji o likwidacji. Druga grupa roślin, zwłaszcza jęczmień, a także niektóre pszenżyta są słabe i wymagają natychmiastowego dokarmienia azotem, lecz prowadzonego w sposób zapewniający roślinom prowadzenie „pełzającej wegetacji” – powiedział w rozmowie z nami prof. Witold Grzebisz z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

W jego opinii, to samo dotyczy pszenic, które nie osiągnęły stanu, co najmniej jednego dobrze wykształconego źdźbła.

- W obecnym momencie wegetacji w istocie rzeczy chodzi o pobudzenie roślin lub wytworzenie (pszenica) systemu korzeniowego. Niezbędnym jest natychmiastowe wprowadzenie niewielkiej dawki azotu, lecz najlepiej jednocześnie z fosforem i potasem, a rzepaku dodatkowo z magnezem – radzi prof. Grzebisz.

Po tym zabiegu, jak dodaje, w niewielkiej odległości - około 2 tygodni - należy przystąpić do aplikacji głównej dawki azotu.

- W rzepaku, niezależnie od stanu, lecz co najmniej rokującego przetrwanie plantacji, należy zastanowić się nad zastosowaniem pełnej dawki azotu – dodał.

Z kolei podczas naszych regionalnych konferencji „Przez innowacyjność do sukcesu” dr Witold Szczepaniak z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu w wypadku np. rzepaku polecał rolnikom podanie drugiej dawki azotu jeszcze przed pierwszą. Co to oznacza? To że jeszcze pod koniec lutego radził on podać 1/3 dawki planowanego azotu, ale w formie nawozu wolnodziałającego – konkretnie mocznika.

Następnie na początku marca, tę właściwą „pierwszą” dawkę w ilości 2/3 azotu (planowanego wiosną) w formie szybko działającej np. saletrzanej lub saletrzano-amonowej. Takie rozwiązanie zdaniem naukowca, pozwoli roślinom przejść w okres wiosenny, nie gwałtownie, ale stopniowo pobierając składniki, aby w momencie największego zapotrzebowania na nie mieć ich zgromadzonych w glebie jak najwięcej. Następna dawka azotu powinna „pójść” 3-4 tygodnie przed kwitnieniem rzepaku.

Dołącz do dyskusji na Forum farmer.pl Zobacz: Nawozy i nawożenie oraz Stan ozimin zdjęcia, komentarze, porady praktyków...

Podobał się artykuł? Podziel się!