- Gołym okiem można obecnie rozróżnić rzepaki, które dysponują niedostateczną ilością azotu. Stan ten przejawia się bardzo szybkim wzrostem, strzelistym pokrojem, małą liczbą pędów bocznych, a także jasnozieloną barwą. Niedobory innych składników się nie zaznaczają, a sinawe przebarwienia młodych liści są pochodną chłodnych nocy, wskazują na niedobór fosforu, o którym rolnicy często zapomnieli, zarówno jesienią, jak i wiosną - mówi portalowi farmer.pl prof. Witold Grzebisz z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Jedynie co można teraz zrobić, to zdaniem naukowca, dostarczyć roślinom trzech składników: fosforu, siarki i magnezu.

- Zabiegi należy wykonać natychmiast, najlepiej w późnych godzinach wieczornych. Łączenie nawozów z insektycydami jest możliwe, pod warunkiem, że nie ma zastrzeżeń. W tym terminie rozwoju roślin stosowanie azotu nie jest wskazane, poza mikroskopijnymi ilościami, aby zwiększyć wchłanianie pozostałych składników - radzi prof. Grzebisz.

Co do zbóż sytuacja jest różna. - Można zaobserwować spowolniony wzrost żyta, pszenżyta i jęczmienia, lecz tutaj jakiekolwiek zabiegi nawozowe muszą uwzględniać zastosowane wcześniej dawki azotu. Bladozielona barwa roślin, pomimo że dostały już pierwszą dawkę azotu, wskazuje na brak pobierania tego składnika. Czynnikiem stymulującym będzie temperatura, lecz już teraz trzeba dokarmić je siarczanem magnezu - dodaje prof. Witold Grzebisz.

Pszenice wykazują dobry rytm rozwojowy, znajdując się w końcowym okresie fazy krzewienia.

- W łanach słabych należy już rozpocząć nawożenie drugą, solidną dawką azotu, a także zastosować miedź w połączeniu z pierwszą dawka siarczanu magnezu. W łanach dobrych należy wykonać zabieg korekcyjny - nawożenie azotem, najlepiej z jednoczesnym stosowaniem dolistnie miedzi - mówi prof. Grzebisz.

Podobał się artykuł? Podziel się!