Farmer: Ze względu na cenę skupu nasion, rzepak przeżywa trudne chwile. Część plantatorów rozważa ograniczenie nakładów na jego uprawę, w tym eliminację jesiennego nawożenia mikroelementami. Jakie to może zrodzić konsekwencje? Czy można to zrobić bezkarnie?

Błażej Chudziński -firma ADOB: W warunkach skracającego się dnia świetlnego i spadającej średniej temperatury dobowej, trudno jest roślinom osiągnąć optymalną fazę wzrostu i rozwoju do przezimowania. Przy niskich temperaturach dobowych pobieranie składników mineralnych drogą korzeniową jest bardzo ograniczone, co prowadzi do zaburzeń podstawowych procesów fizjologicznych, m.in. fotosyntezy.

W konsekwencji zarówno wzrost, jak i rozwój słabną. Dokarmianie nalistne jest skuteczną metodą podtrzymania tempa procesów fizjologicznych. Odżywianie pozakorzeniowe nie tylko podnosi ilość pierwiastków, jakie docierają do aparatu asymilacyjnego, ale także skraca czas ich transportu. Co bardzo ważne, odbywa się on bez nakładów energetycznych ze strony rośliny. Dzięki temu może ją wykorzystać do biosyntezy szeregu związków, czyli wzrostu. Nasze działanie powoduje, że mimo niesprzyjających warunków zewnętrznych rośliny są w stanie stosunkowo szybko zbudować aparat asymilacyjny złożony z 8-10 liści. Do końca jesiennej wegetacji pracuje on nad zgromadzeniem jak największej ilości materiałów zapasowych w szyjce korzeniowej, tak aby zgrubiała do średnicy 10 i więcej mm. Intensywny wzrost odbywa się także pod powierzchnią ziemi. Dzięki temu na przedwiośniu korzeń "kotwiczy" rzepak, nie dopuszczając do jego odrywania od podłoża.

Obficie odżywiony rzepak lepiej przygotowuje się do przezimowania także na poziomie anatomicznym. Następuje wzmocnienie ścian komórkowych, pogrubienie warstwy kutykuli, zmniejszenie rozmiarów wakuol w komórkach na skutek wycofania z nich części wody. Do tego dochodzą zmiany na poziomie fizjologicznym, polegające na wzroście stężenia soku komórkowego i zawartości białek osmotycznych.

Wiele z tych cech kształtowanych jest przez makroskładniki - głównie potas, ale przy współudziale mikroelementów, m.in. boru, manganu, miedzi i molibdenu.

Przykładowo ten ostatni stanowi jądro reduktazy azotanowej - enzymu przekształcającej N-azotanowy do formy umożliwiającej wbudowanie azotu w białko. Rośliny z niedoborami molibdenu (co jest równoznaczne z niskim poziomem reduktazy w roślinie) wchodzą w spoczynek zimowy z dużą ilością azotanów w soku komórkowym.