- Dla pszenicy panujące obecne warunki są korzystne, gdyż w grupie sianych późno (po burakach, czy też po kukurydzy) dopiero obecnie pojawiają się drugi, czy też trzeci liść. Stopień rozkrzewienie pszenicy jesienią, czy też zima jest ważnym wskaźnikiem plonu ziarna - zauważa prof. Grzebisz.

Specjalista ocenia, że na stanowiskach na których z powodu suszy jesiennej wschody były rzadkie i bardzo nieregularne, obserwuje się bardzo zróżnicowany stan roślin. - Obok roślin będących obecnie w pełni krzewienia pojawiły się nowe, z jednym do dwóch liśćmi. Jedynym zagrożeniem dla intensywnie krzewiących się zbóż byłby nagły spadek temperatur, prowadzący do ich przemarznięcia - podkreśla prof. Witold Grzebisz.

W uprawach pszenicy, podobnie jak w rzepaku, specjalista zaleca stosowanie dawki startowej nawozów fosforowych i potasowych.

- Zdecydowanie gorsza sytuacja występuje w łanach, które dotknęła susza jesienna. Zjawisko to objawiało się zasychaniem końcowej starszych liści. Stan ten, pomimo opadów deszczu ustępuje bardzo powoli, co tym wskazuje na małą zdolność roślin, znajdujących się najczęściej w pełni krzewienia, do regeneracji węzła krzewienia i produkcji nowych liści. Przyczyną tego stanu jest głównie niedobór potasu, którego niedostatek utrudnia roślinie pobieranie niewielkich, lecz niezbędnych ilości azotu. Zabiegiem wskazanym ratującym w pierwszej kolejności rośliny (obsada), a w konsekwencji przyszły plon jest natychmiastowe zastosowanie, analogicznie jak w rzepaku, łatwo rozpuszczalnych nawozów PK - mówi profesor.