PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Grupa Azoty: Poprzeczka w górę

Grupa Azoty: Poprzeczka w górę Mariusz Bober, prezes Grupy Azoty, fot. mat. pras.
wnp.pl

Autor: NOWY PRZEMYSŁ (DARIUSZ MALINOWSKI)

Dodano: 01-11-2016 08:11

Tagi:

"Z obecnych wyników firmy nie jesteśmy zadowoleni" i "Europa to minimum". Mariusz Bober, prezes Grupy Azoty, mówi o nowych ambicjach i planach w rozmowie z Nowym Przemysłem.



- Ponad pół roku jest pan prezesem największej polskiej firmy chemicznej. Jak pan ocenia ten okres?

-To było dość klasyczne półrocze. Pamiętajmy, że wchodziłem do nowej firmy. Doszło do zmian personalnych, co jest zrozumiałe, bo każdy chce mieć zaufanych współpracowników. Nowe rady nadzorcze i nowe zarządy otrzymały zadanie dokonania przeglądów działania firm wchodzących w skład spółki. Przeglądy dotyczyły stanu aktualnego i planowanych projektów inwestycyjnych. 

- I co z tego przeglądu wynika? Jak jest kondycja Grupy Azoty?

- Jest niezła. Są obszary, w których wyniki są lepsze i są takie (np. tworzywa), w których są gorsze. Oczywiście wpływ na to ma sytuacja makroekonomiczna. Trudno byśmy winili się za nią, ale z pewnością z obecnych wyników firmy nie jesteśmy zadowoleni. Na szczęście widzimy możliwości poprawy. 

- Gdzie? W jaki sposób?

-Około 70 proc. naszych kosztów jest niezależnych od nas, np. zakupy surowców czy energii. A skoro z definicji gospodarki wolnorynkowej mamy zdecydowanie mniejszy wpływ na otoczenie niż na siebie samego, powinniśmy się zająć tym, co się dzieje na własnym podwórku. 

Należy poświęcić uwagę przede wszystkim efektywności procesowej; jednym z kluczowych wskaźników jest zużycie na przykład gazu ziemnego na tonę produktu. Tu chcielibyśmy poprawy wskaźników. 

- Zawieszacie sobie państwo wysoko poprzeczkę, ponieważ pod tym względem Grupa Azoty jest w europejskiej czołówce. Instalacje, które macie, są wyjątkowo wydajne…

-Zdajemy sobie z tego sprawę, ale nigdy nie jest tak dobrze, aby nie mogło być lepiej. Otwiera się pole do popisu dla naszego działu badawczego. Walczymy z kosztami, bo to w dobie globalizacji jest kluczowe. 

- Sytuacja na rynku pozostaje trudna: w najważniejszym dla was produkcie, jakim są nawozy, widać spadki cen i coraz większą presję. Jaki macie pomysł, aby niskie ceny nawozów nie uderzyły w spółkę?

- Sferą, na którą musimy postawić w stopniu większym niż obecnie, jest bezpośredni kontakt z klientem. Nie przesądzam o stronie rzeczowej, polegającej na przykład na otwarciu sklepów z nawozami. Analizujemy natomiast, w jaki sposób mieć bliższy kontakt z naszymi finalnymi odbiorcami. W naszej samoocenie jest to bowiem obszar, w którym istnieje wiele możliwości doskonalenia. Dotychczas nasz kontakt z klientem był niewielki. Firma była nastawiona na produkcję masową dla... nieokreślonego klienta. Tymczasem na świecie tendencje są inne. Dostawcy powinni dostosowywać się jak najlepiej do potrzeb klientów. 

Uważam, że to właśnie jest najważniejszym zadaniem dla naszej spółki, kluczowym krokiem, który przyniesie wymierne efekty. Na razie w nawozach tego nie ma, ale w przypadku tworzyw sztucznych już to zaczynamy robić. Produkujemy poliamid, ale i compoundy (tworzywa uzupełnione specjalnymi dodatkami, dzięki którym nabierają np. cech niepalności czy elastyczności - przyp. red.) wykonywane na podstawie specyfikacji dostarczonej przez klienta. Są to partie małotonażowe, ale o bardzo wysokiej nieraz marży.
- Czy to oznacza, że chcecie rozwijać "tworzywową" część spółki?

-Tak, zamierzamy wejść głębiej w ten segment. Uważamy, że większa niż do tej pory ilość produkowanego u nas poliamidu powinna być przetwarzana na compoundy. Jeśli chcemy na tworzywach zarabiać i nie martwić się dekoniunkturą, musimy to zrobić. 

- Ale czy jest miejsce na wasze produkty?

-Uważamy, że tak, ale wymaga to agresywnego wejścia na rynek. Już jesteśmy w stanie przerabiać większe niż obecnie ilości poliamidów na compoundy, ale musimy mieć szerszy asortyment. 

- Czy jednak polski rynek jest w stanie wchłonąć waszą ofertę?

-A dlaczego pan mówi tylko o polskim rynku? Europa to minimum. Zdajemy sobie sprawę, że jest wysoka konkurencja, ale mamy też świadomość, że dobre produkty się obronią. Nie działamy w gospodarce centralnie sterowanej, musimy zmierzyć się z konkurencją. Zwłaszcza że poliamid jest praktycznie surowcem. Aby na nim zarabiać lepiej, musimy mieć wartość dodaną.
- Mówiąc o tworzywach, dotykamy ważnego tematu, jakim jest pewna niespójność Grupy i pojawiające się w niej tarcia. Tworzywa to głównie Tarnów. Czy wzmocnienie tej części firmy nie wywoła "zazdrości" i złej atmosfery w Grupie?

-Mam świadomość, że przez niektórych Azoty wciąż nie są odbierane jako jedna firma. Ale to musi się zmienić. Wiem, że nie jest to proces łatwy, wymaga zmian przede wszystkim w kulturze organizacyjnej. Staram się patrzeć na Grupę jak na jednolity twór, który ma zakłady w wielu miejscach. 

Wydaje mi się jednak, że jeśli pracownicy przekonają się, że dzięki współpracy spółek z Grupy ta ma lepsze wyniki i przełoży się to na ich dochody, to staną się oni zwolennikami integracji spółek Grupy.

- Dużo mówi pan o potrzebie nowych wyższych marżowo produktów, a to oznacza zwykle inwestycje…

-Zdajemy sobie z tego sprawę, zresztą już w Grupie jest realizowana spora liczba inwestycji. Wciąż najważniejszym projektem jest PDH Polska w Policach. Wszystko idzie zgodnie z planem, w zasadzie jesteśmy u końca fazy analizy. Nie widać żadnych zagrożeń, możliwa jest natomiast modyfikacja projektu, ale raczej w kierunku zwiększenia mocy produkcyjnych niż ich obcięcia.

- Skoro mówimy już o Policach, to co słychać w sprawie afrykańskiej inwestycji pomorskiej spółki?

-Trwa proces "konsumowania" decyzji przyznania naszej senegalskiej spółce koncesji wydobywczej. Przygotowujemy wszystkie potrzebne dokumenty, aby otrzymać finalne zgody, przygotowujemy również studium wykonalności na fundamencie raportów geologicznych, jakimi dysponuje spółka. Co dalej, powinno być wiadome do końca roku. 

Podkreślę, że bezpośredni dostęp do surowców, m.in. fosforytów, jest dla Grupy Azoty jednym z kluczowych zadań. Oczywiście musi to być uzasadnione ekonomicznie. 

- Jedną z inwestycji Grupy Azoty, która od początku prowokowała liczne komentarze, jest kwestia budowy nowej elektrowni w Puławach. Co dalej z tym projektem?

-Z jednej strony prowadzimy proces wyboru generalnego wykonawcy. Równolegle nowy zarząd spółki analizował we współpracy z kierownictwem Zakładów Azotowych Puławy proces decyzyjny. 

Chcemy bowiem, aby nowa elektrownia w pierwszym rzędzie pokrywała potrzeby energetyczne naszej chemicznej spółki. Nadwyżki mocy oznaczać będą zaangażowanie się Azotów na rynku energetycznym. Zakład powinien być skrojony pod nasze potrzeby. Oficjalne decyzje w sprawie elektrowni powinniśmy opublikować pod koniec października. 

- Jedną z form inwestowania może być także akwizycja innych podmiotów. Rynek jest dość trudny, wiele firm szuka wsparcia. Czy planujecie jakieś przejęcia?

-Analiza sytuacji innych podmiotów jest stale prowadzona. Uważam, że bezwzględnie powinniśmy wychodzić poza granicę kraju, zwłaszcza w naszym regionie. Rozglądamy się, ale z oczywistych względów o tym, kim jesteśmy zainteresowani, nie możemy mówić. 

- Jest taki segment w chemii, w wejście którego aż się prosi, bo uzupełniałby świetnie waszą ofertę.

-Ma pan na myśli środki ochrony roślin. Sam się dziwię, że Grupa wciąż nie ma ich w swojej ofercie. Faktycznie, z naszego punktu widzenia byłoby to świetne uzupełnienie oferty. Badamy tę kwestię. To jeden z tych kierunków, w których firma się powinna rozwijać. 

- Chemia europejska, aby móc skutecznie konkurować z podmiotami z innych kontynentów, powinna stawiać na innowacje. Co w tej kwestii czyni Grupa Azoty?

-Zdajemy sobie z tego sprawę. Stąd wiele naszych działań. Chcielibyśmy, by każdy główny segment produkcji miał swoją część badawczą. Stąd pomysł na alkohole OXO w ZAK-u czy też badania nad nawozami w Puławach. Przewidujemy, że nasze badania będą realizowane przy rozproszeniu geograficznym. 

To naturalne, bo każda z czterech głównych spółek Grupy prowadzi badania w swojej sferze od kilkudziesięciu lat. Nie ma sensu na siłę tego centralizować. Mające powstać centrum w Tarnowie ma największy potencjał, ale z pewnością nie będzie jedynym. 

- Jakie główne kierunki badań chciałaby realizować spółka?

(...)

Caływywiad TUTAJ

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (11)

  • rolnik z zamojszczyzny 2016-11-02 15:58:02
    Widać ze na żyletki potrzebuje żyranta
  • śmiechu 2016-11-02 15:03:05
    Poprzeczka w górę a nawozy się nie sprzedają i majteczki w dół ... :0
  • Zygmunt 2016-11-02 14:45:38
    Chciałbym się zapytać kiedy wreszcie będzie dostępny RSM wzbogacony kwasami humusowymi. Czytałem mnóstwo opracowań na ten temat. Inne światowe firmy nawozowe pracują nat tym zagadnieniem. Czy jak zwykle będziemy musieli kupować innowacyjny produkt z zachodu? Mamy w Polsce producenta kwasów humusowych na najwyższym poziomie. Są dużo lepsze od zachodnichi już sprawdzone. I co nie ma zainteresowania?
    A gdzie innowacyjność, a gdzie wspieranie polskiego producenta?. To co, minister Morawiecki sobie, a wy sobie? Czekajcie dalej . Może ich pomysł kupi jakaś firma niemiecka albo rosyjska i wy będziecie mieli przynajmniej temat z głowy.
  • rolnik polski 2016-11-02 08:39:13
    Wystarczy wprowadzić sprzedaż bezpośrednią, dziś na nawozach pasą się pośrednicy. Tak trudno przyjąć elektronicznie zamówienie na ilości całosamochodowe. Prezes szuka rentowności a rynek lokalny który daje mu najwięcej traktuje jak zło konieczne
  • stepan 2016-11-02 07:28:54
    Jestem za bezcłowym importem nawozów z Ukrainy jeżeli można sprowadzać zboże to dlaczego bezcłowo nie wolno nawozu
  • baktrian 2016-11-02 07:25:05
    litewskienawozy sa polowe tanszei im sie oplaca tu przywiesc a my szukamy rynku zbytu w afryce
  • gaweł 2016-11-01 15:22:24
    Razem z moimi sąsiadami ekologami życzymy...wszystkiego dobrego!
  • onn 2016-11-01 14:53:41
    Nawozy kupować z importu i mieć w d....e tych złodziei.
  • prawdziwy 2016-11-01 12:46:12
    Na całe szczęście jest konkurecja nawozów ze wschodu gdyby nie to płacilibyśmy duzo duzo wiecej (choc uważam ze i tak są za drogie).Tłumaczenie droga energia i koszty produkcji ma się nijak do realiów,co ma powiedzieć rolnik 25 lat temu (95r) pszenica była na tym samym poziomie cenowym jak teraz tj 600zł t a saletra kosztowała 400zł za t.Obnizcie cene do tej z 95r a bedziecie konkurencyjni! tak jak wmawia sie nam produkujcie duzo a skalą nadrobicie,jezeli nie wcale nie bedzie nam was żal.Proponował bym sprowadzać nawozy na masową skale z Indii bo tam po tyle jest tj 500złsaletra (tak też robią z nami sprowadzając zboze z Ukrainy) i mieć w d...ie darmozjadów żerujacych na cieżkiej pracy rolnika.
  • wasz kmiotek 2016-11-01 12:43:28
    polskie nawozy rolnik powinien dostać za darmo podobnie paliwo itp-wszystko za darmo a i tak sie nie bedzie opłacać
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.80.247.119
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!