Rośliny nadrabiają zaległości, ale nic nie dzieje się za darmo. Po długiej zimie są spragnione makroskładników - zwłaszcza, że nagłe ocieplenie i długość dnia warunkuje w roślinach intensywność wzrostu i rozwoju.

- Decyzje nawozowe - zakładając, że w glebie jest fosfor i potas - powinny być ukierunkowane na sprawne zaopatrzenie roślin w azot i magnez - jako podstawowe składniki do budowy masy zielonej. Nie bez znaczenia pozostaje rola mikroskładników - takich jak miedź, mangan, cynk, które pełniąc rolę jako składniki enzymów roślinnych odpowiadają za przemiany składników pokarmowych w materiał budulcowy tkanek roślinnych i ich organów. Te zawsze warto uzupełnić dolistnie - dodaje Hulanicki.

Jak ocenia oziminy w tym roku mimo obaw wyszły z zimy bez większych stresów. - To zasługa zdecydowanego ocieplenia bez przymrozków i dużych wahań temperatury dobowej. Jedynie te które okresowo były zalane przeszły jakiś stres i wymagają dolistnej pomocy - dodaje.

Tej specyficznej, opóźnionej wiośnie towarzyszyć musi specyficzne - bardzo indywidualne i nietypowe, zachowanie rolników.

- Trzeba pamiętać, iż zegar biologiczny roślin działa na analizie temperatury i długości dnia. Jeśli te parametry roślina odczyta jako graniczne będzie dążyła do wydania nasion jako formy przetrwania. Zrobi to szybko - strzelając w pęd- gdyż tego roku, po długiej zimie, pośpiech jest priorytetem dla rośliny - mówi Piotr Hulanicki.

Brak składników pokarmowych w zasięgu rośliny zaostrzy działanie stresowe nawet do redukcji pędów bocznych.

- Może być to zjawisko okresowe - gdyż po osiągnięciu przez najsilniejszy pęd odpowiedniego wzrostu - w chwili jeśli roślina „dojdzie do przekonania", że ma czas i składniki pokarmowe - będzie „podciągała" pozostałe pędy w rozwoju. To będzie skutkowało nierównym dojrzewaniem łanu np. rzepaku, choć i zbożom takie zjawisko może towarzyszyć - dodaje.