Premier, który do Puław przyjechał w towarzystwie ministra skarbu Włodzimierza Karpińskiego, spotkał się z władzami spółki. Wspólnie z prezesem zarządu - Marianem Rybakiem odwiedzili instalację mocznika i oglądali zakład z tarasu na wieży granulacyjnej. Następnie Donald Tusk spotkał się z załogą spółki na najnowszej instalacji nawozowej i odbył krótki briefing z dziennikarzami. Jak sam wyznał, wybór miejsca jego wizyty nie był przypadkowy.

- Dziś szukamy w całej Polsce takich źródeł dobrej energii, która jest potrzebna obecnie Polsce jak tlen. Mówię o Azotach jako dobrym przykładzie, bo jest to firma, która potrafiła w tych ostatnich 4-5 kryzysowych latach, wbrew okolicznościom, inwestować swoje pieniądze w rozwój. Zainwestowano tu ponad miliard złotych po to by Azoty były konkurencyjne nie tylko w wymiarze polskim, ale przede wszystkim - europejskim. Chciałem zobaczyć i pokazać Państwu miejsce gdzie nie boją się inwestować i gdzie lekarstwem na zagrożenia kryzysowe jest właśnie odważne i optymistyczne inwestowanie w przyszłość. To ma być także wzór postępowania dla całego kraju - mówił premier.

Donald Tusk z uznaniem mówił o współpracy między Grupą Azoty Puławy, a działającymi w mieście instytutami naukowymi.

- Spółka świetnie współpracuje z mieszczącym się na terenie firmy Instytutem Nawozów Sztucznych, a także znajdującym się w Puławach Instytutem Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa. Prezes Rybak zapewnił mnie, że inwestowanie w naukowców i ekspertów pracujących w tych placówkach naukowych jest bardzo opłacalnym przedsięwzięciem dla całej firmy. Dzięki temu wzrasta konkurencyjność przedsiębiorstwa, nie tylko w Polsce. Ja bardzo się cieszę, że wspólnie z ministrem Karpińskim przekonaliśmy również różnych partnerów do tego aby ludzie z Puław, z tego zakładu, wzięli odpowiedzialność za całą Grupę w Polsce, bo to daje gwarancję, że ta wysoka konkurencyjność i ambicja typowa dla Puław będzie charakterystyczna dla całej Grupy Azoty - zauważył Donald Tusk.
Nie zabrakło również odniesienia do sytuacji w polskiej chemii i prób przejęcia jej przez kapitał zagraniczny. Zdaniem Donalda Tuska nie doszło do niego także dzięki puławskiej firmie i pracującym tu ludziom.