PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Jesienią buduje się fundament pod rzepak

Jesienią buduje się fundament pod rzepak

Jesienne nawożenie rzepaku jest bardzo ważne, bo wpływa na zimotrwałość roślin i na przyszły plon. Trzeba mieć świadomość, że odżywianie jesienne i wymarzanie są ze sobą skorelowane.



Rzepak zalicza się do tych roślin, u których fundament pod przyszły plon powinno się budować w okresie jesieni.

− Już zawiązki, czy to liści czy rozgałęzień bocznych, czy częściowo kwiatów, które dają nam łuszczyny, są kodowane na jesieni. W fazie 8-9 liści rzepaku różnicują się stożki wzrostu i zawiązki przyszłych łuszczyn. Dlatego tak ważne jest, żeby rzepak odpowiednio rozwinął się w tym czasie, ponieważ jeśli się one nie zawiążą, to rzepak musi je stworzyć na wiosnę - mówi dr Witold Szczepaniak z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Pytanie, czy będzie miał na to czas? W mijającym sezonie wegetacyjnym bywało różnie. Od dwóch lat mamy do czynienia z długą i ciepłą jesienią.

Wiosna z kolei z reguły przychodziła wcześnie, ale w tym roku zaskoczyła wszystkich. Natura musiała nadrobić kilka tygodni opóźnienia i zrobiła to, bo rzepak zakwitł jedynie tydzień po terminie. Mimo wszystko, rolnik miał bardzo mało czasu na zaspokojenie potrzeb nawozowych wiosną, a trzeba pamiętać, że większość azotu powinna być zgromadzona w rzepaku do momentu jego kwitnienia. Potrzeby pokarmowe plonu 4 t/ha nasion to 240 kg azotu w dniu zbioru. Żeby to osiągnąć, roślina już jesienią musi zbudować solidny fundament. Jest nim rozeta o 10- 12 liściach, a także gruba, nisko osadzona szyjka korzeniowa - wyjaśnia dr Szczepaniak.

Przezimowanie rzepaku

Wiele mówi się o nawożeniu azotowym w kontekście złego przygotowania roślin do zimy. Z jednej strony, jeśli przenawozimy plantacje azotem, to zawsze będziemy mieli w tkankach roślinnych więcej wody, tym samym zaś stężenie soku komórkowego będzie mniejsze. Ten czynnik automatycznie przekłada się właśnie na zimotrwałość roślin, bo jeśli roślina nie zdąży się zahartować przed zimą, kiedy przyjdą mrozy, to w pierwszej kolejności rozrywane będą właśnie komórki tej tkanki. Z drugiej strony nie jest dobrze, kiedy jesienią azotu dostarczy się za mało. Skutkuje to bowiem niższym plonem, bo zawiązki plonotwórcze nie zawiążą się w okresie jesiennym.

Wpływa to również na fakt, iż roślina nie dysponuje już tylko tym najważniejszym składnikiem pokarmowym, ale też innymi, które są odpowiedzialne za przygotowanie rozety do zimy.

- Purpurowe zabarwienie liści kojarzy się od razu z niedoborami fosforu. Owszem, może być to jedną z przyczyn, ale prekursorem problemu jest azot. Jeśli jako naukowiec pobieram próbki i je analizuję, to często nie ma w nich fosforu, ale zawsze nie ma azotu. Wówczas stosuję na poletkach doświadczalnych saletrę amonową albo oprysk dolistny z azotem i po dwóch tygodniach - oczywiście, jeśli w glebie jest woda - wspomniane objawy ustępują i roślina się zazielenia. Następnie ponownie pobieram próbkę i okazuje się, że znajduje się w niej zarówno fosfor, jak i azot - tłumaczy dr Szczepaniak.

Nawożenie jesienne bardzo ważne

Newralgicznym organem, jeśli mowa o przemarznięciach, jest też system korzeniowy.

− Jest on najbardziej wrażliwy od dołu, a dobre odżywienie skutkuje tym, że najważniejsze części korzenia wysyłamy właśnie w głąb gleby. Trzeba pamiętać, że wnikanie mrozu "idzie" z kolei od góry - przypomina dr Witold Szczepaniak.

Prawdą są często powtarzane słowa, że rzepak w okresie jesiennym jest w stanie wyprodukować korzeń sięgający do 50-70 cm. Natomiast, żeby mieć użytek z tego systemu pod kątem dostarczania składnika pokarmowego, pierwiastki te muszą się tam fizycznie znaleźć.

Przez ostatnie dwa lata mieliśmy do czynienia z długą i ciepłą jesienią. Bardzo intensywnie rozwijała się rozeta liściowa i bez regulacji rzepaku (nawet dwukrotnego) nie można było się obejść. Na niektórych plantacjach rzepaki miały nawet po 14-18 liści. Tak intensywny rozwój niesie za sobą pewne następstwa, a mianowicie − zdecydowanie większe potrzeby pokarmowe.

− Rozeta o 8-10 liściach to akumulacja azotu jesienią rzędu 60-80 kg azotu, natomiast przerośnięte rzepaki, które mieliśmy szczególnie w roku 2011- 2012, to akumulacja jesienna azotu sięgająca 120-140 kg. Jakie są tego konsekwencje?

Często azotu glebowego nie zostaje na wiosnę, zaś nadejście zimy i mrozu też nie stwarza warunków, aby zachodziła w okresie zimowym mineralizacja, czyli przekształcenie azotu z formy niedostępnej − organicznej − do mineralnej. Standardowo rozpoczyna się ona w granicach temperatury gleby powyżej 4-5oC. Wysoka efektywność występuje w lipcu i sierpniu, kiedy gleba jest najbardziej ogrzana i mikroorganizmy działają w największym tempie i najszybciej azot przekształcają.

- Jednak te dwa miesiące letnie nijak się mają do potrzeb pokarmowych rzepaku - zauważa dr Szczepaniak.

Optymalne nawożenie przyczynia się do podwyższenia zimotrwałości rośliny, na co z powodu ostatnich zim i strat rolnicy zwracają większą uwagę. Bor w tym wypadku również wpływa na ten czynnik, a trzeba wiedzieć, że ponad 80 proc. gleb w Polsce odznacza się niską naturalną zasobnością w ten mikroelement.

− Jeśli rzepaki wytworzą 1,5 razy większą biomasę, to mają też większe potrzeby pokarmowe. Często w tych latach klasyczne dokarmienie borem było zbyt małe. Dlatego, kiedy na koniec września zaobserwujemy, że rzepak ma już 8-9 liści i zakładamy, że możemy mieć jeszcze dobre dwa miesiące wegetacji, trzeba pomyśleć o drugim zabiegu dokarmiania. Faktem jest, że w pierwszym zabiegu, który wykonujemy w fazie 5-7 liścia, wprowadza się 150-250 gramów boru i powinno to wystarczyć na jesień, jeśli mówimy o rozecie 10 liści. Natomiast te rozety w ostatnich latach były bardziej rozrośnięte i objawy niedoboru boru się pojawiały - mówi dr Szczepaniak.

Ocena stanu rzepaków

Jak naukowiec ocenił tegoroczne plantacje rzepaku? Zaobserwował wiele charakterystycznych cech, których nie było widać w zeszłym roku, czy dwa lata temu. - Występują bardzo duże utraty łuszczyn na pędzie głównym.

Potencjalnie jest ok. 40 łuszczyn, ale nie zawiązało się kilkanaście z nich.

Najprostszą odpowiedzią na taki stan rzeczy jest żerowanie słodyszka rzepakowego, który obgryzł pąki, ale nie do końca tak to wyglądało. W badaniach laboratoryjnych na uczelni sprawdzaliśmy, jak rozwijają się pąki i szukaliśmy pod mikroskopem charakterystycznych nakłuć. Często zdarzało się tak, że pąki były zdrowe, a nie chciały dać kwiatów i nie zawiązywały łuszczyn.

Dotyczyło to nie tylko pędu głównego, ale też bocznych rozgałęzień. Szkodnik to więc nie jedyna przyczyna, może nią być także mróz w okresie majowym.

Wytłumaczenie stanowić tu może również tzw. reakcja fizjologiczna. Większe "użeberkowanie" generalnie dotyczy stanowisk słabszych - możliwe, że rośliny miały na tych stanowiskach większy stres żywieniowy, bo dostały naturalnie słabsze możliwości do dostarczania składników pokarmowych. Dalej, patrząc na wegetację, teren województwa łódzkiego zalicza się do regionu, gdzie pod koniec lutego i na początku marca nie było śniegu - zauważył, lustrując pola, dr Witold Szczepaniak.

W tym roku pod koniec lutego i na początku marca przyszło krótkotrwałe ocieplenie, a po nim miesięczne opady śniegu i obniżona temperatura. Nie każdy wykonał nawożenie azotowe. - Obserwowałem wówczas rzepaki w okolicach Raciborza. Po wyciągnięciu z ziemi miały one białe korzenie, system korzeniowy był pobudzony i rośliny chciały wejść w okres wegetacji, ale po paru dniach spadł śnieg. Myślę, że część z tych pąków zostało pobudzonych, śniegu zaś nie było tyle, żeby całkiem "przygarnął" rzepak. Pąki, które częściowo miały dać plon, już zostały wtedy uszkodzone na zasadzie częściowego przymarznięcia - zauważa naukowiec.

Ci rolnicy, którzy mimo obaw zastosowali nawożenie azotowe na początku marca, wygrali na tym.

W praktyce, jeśli rolnicy wysiali nawóz na początku marca czy pod koniec lutego − jeśli tylko mogli wejść w pole, bo niektóre tereny były zasypane śniegiem aż do kwietnia − to pod tą warstwą rzepak też się w pewien sposób różnicował. - Prowadzę doświadczenie, gdzie na jednej części pola wysiany został nawóz azotowy pod koniec lutego, a na drugiej z powodu opadu śniegu dopiero 10 kwietnia. Po stopnieniu warstwy śniegu tam, gdzie poszedł nawóz po dwóch tygodniach od wznowienia wegetacji, można było wyznaczyć linię. Rzepaki te wyglądały lepiej - zauważył naukowiec. A gdzie w Polsce na początku czerwca zaobserwował on, ogólnie rzecz biorąc, najgorsze rzepaki?

Na Żuławach - czyli na terenach, gdzie, jak mogłoby się wydawać, gospodaruje się na jednych z najlepszych gleb.

− Część rolników nie wykonała tam nawożenia azotowego na początku marca i dopiero po 10 kwietnia ten zabieg był możliwy. Po tym terminie nie ma już miejsca na dzielenie dawki azotu, tylko trzeba wszystko dać naraz. Z czym mieli problem rolnicy? Pierwszą wodę dostali w momencie kwitnienia. Przez kilka tygodni nie było w regionie opadów deszczu. Owszem, nawóz się rozpuścił, ale nie było czynnika, który by go zabrał w głąb gleby. Rośliny nie miały tego tempa wzrostu, mimo potencjalnie świetnych warunków glebowych - zauważa dr Szczepaniak. Dlatego wczesną wiosną azot powinien czekać na roślinę, a nie odwrotnie.

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (0)

BRAK KOMENTARZY

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 54.81.105.205
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin serwisu

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.

Zgłoś swoje propozycje zmian!


Dziękujemy za współpracę!