Rzepak zalicza się do tych roślin, u których fundament pod przyszły plon powinno się budować w okresie jesieni.

− Już zawiązki, czy to liści czy rozgałęzień bocznych, czy częściowo kwiatów, które dają nam łuszczyny, są kodowane na jesieni. W fazie 8-9 liści rzepaku różnicują się stożki wzrostu i zawiązki przyszłych łuszczyn. Dlatego tak ważne jest, żeby rzepak odpowiednio rozwinął się w tym czasie, ponieważ jeśli się one nie zawiążą, to rzepak musi je stworzyć na wiosnę - mówi dr Witold Szczepaniak z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Pytanie, czy będzie miał na to czas? W mijającym sezonie wegetacyjnym bywało różnie. Od dwóch lat mamy do czynienia z długą i ciepłą jesienią.

Wiosna z kolei z reguły przychodziła wcześnie, ale w tym roku zaskoczyła wszystkich. Natura musiała nadrobić kilka tygodni opóźnienia i zrobiła to, bo rzepak zakwitł jedynie tydzień po terminie. Mimo wszystko, rolnik miał bardzo mało czasu na zaspokojenie potrzeb nawozowych wiosną, a trzeba pamiętać, że większość azotu powinna być zgromadzona w rzepaku do momentu jego kwitnienia. Potrzeby pokarmowe plonu 4 t/ha nasion to 240 kg azotu w dniu zbioru. Żeby to osiągnąć, roślina już jesienią musi zbudować solidny fundament. Jest nim rozeta o 10- 12 liściach, a także gruba, nisko osadzona szyjka korzeniowa - wyjaśnia dr Szczepaniak.

Przezimowanie rzepaku

Wiele mówi się o nawożeniu azotowym w kontekście złego przygotowania roślin do zimy. Z jednej strony, jeśli przenawozimy plantacje azotem, to zawsze będziemy mieli w tkankach roślinnych więcej wody, tym samym zaś stężenie soku komórkowego będzie mniejsze. Ten czynnik automatycznie przekłada się właśnie na zimotrwałość roślin, bo jeśli roślina nie zdąży się zahartować przed zimą, kiedy przyjdą mrozy, to w pierwszej kolejności rozrywane będą właśnie komórki tej tkanki. Z drugiej strony nie jest dobrze, kiedy jesienią azotu dostarczy się za mało. Skutkuje to bowiem niższym plonem, bo zawiązki plonotwórcze nie zawiążą się w okresie jesiennym.