Na rynku pojawiły się głosy, że po połączeniu dwóch spółek nawozowych o dużej koncentracji rynku w jednych rękach - Grupy Azoty, może dojść do monopolistycznych praktyk i zwyżek cen nawozów. Połączenie bowiem Azotów Tarnów i ZA Puławy oznacza, że firma stanie się potentatem w naszym kraju, a także zdobędzie 3. pozycję na europejskim rynku nawozów azotowych (około 7 proc. udziału w rynku produkcji amoniaku, kluczowego surowca używanego przy produkcji nawozów azotowych). Zaprzecza temu prezes Jerzy Marciniak.

- Gdybyśmy chcieli podnieść ceny nawozów w sposób drastyczny, to nastąpiłby wówczas napływ nawozów z zagranicy. W tej chwili ponad 2 mln t nawozów jest na rynku polskim wyprodukowanych poza naszym krajem, dlatego nikt z nas nie zaryzykuje podniesienia cen, tak aby przegrać rynek - mówi prezes Marciniak.

- Nasze nawozy są bardzo dobre, ale rolnik przelicza swoje wydatki na czysty azot. Zawartość azotu w nawozach może decydować o różnej cenie poszczególnych nawozów. Natomiast w przeliczeniu na azot na pewno nasze nawozy muszą być atrakcyjniejsze na rynku niż te, które napłyną do Polski - dodaje.

Na pytanie czy planowane połącznie uniemożliwi czy tylko utrudni ewentualne wrogie przejęci, Marciniak odpowiedział, że wszystko zależy od akcjonariuszy.

- W każdej chwili taka sprzedaż może być możliwa, ale jeśli będzie ona nosiła znamiona wrogiego przejęcia to według mnie uniemożliwi takie przejęcie. Będzie to bardzo mocna Grupa, która będzie również realizowała politykę bezpieczeństwa dla rolnictwa, politykę nawozową. W związku z tym Skarb Państwa, który zostanie udziałowcem poniżej 50 proc. akcji na pewno będzie taką Grupę bronił w interesie polskiego rolnictwa i przemysłu. Ale też dlatego, że ktoś kto by chciał przejąć firmę, musiałby przy kapitalizacji w sumie ok 6 mld zł, wyłożyć 3 mld zł. Nie tak jak do tej pory przy wezwaniu na Tarnów czy na Puławy wystarczało niewiele powyżej 1 mld zł. To bardzo wysoka kwota - podkreśla Jerzy Marciniak.