- Opinie o „regulowaniu" cen nawozów w zależności od cen płodów rolnych jest opinią tylko polityczną i nie wypada z nią dyskutować. Bywa, że spadek lub wzrost cen surowców do produkcji nawozów i podstawowych płodów rolnych, podlegających coraz większym wpływom spekulacyjnym, na przykład funduszy inwestycyjnych, wykazuje podobny trend w czasie i wówczas takie zjawisko można zaobserwować. Analizy rynkowe wykonywane przez IERiGŻ określane jako „nożyce cen", czyli relacje cenowe pomiędzy cenami płodów rolnych a cenami środków produkcji, w tym nawozów dobrze charakteryzują te zależności. Najbardziej niekorzystne dla rolników relacje cen wystąpiły w 2008 roku, nożyce cen wynosiły tylko 90,1, w 2009 jeszcze tylko 96,0, by w 2010 roku osiągnąć bardzo korzystny wskaźnik 107,2. Przekładając to na język bardziej praktyczny, o ile w 2009 roku na zakup 1 kilograma NPK należało przeznaczyć równowartość 8,5 kg pszenicy, to w 2010 roku już mniej - 5,7 kg - mówi portalowi farmer.pl Adam Grześkowiak z Zakładów Chemicznych Police.


Za 2011 rok wskaźniki te nie są jeszcze opracowane. Ale specjalista analizując dynamikę wzrostu cen nawozów polickich o 10-12 proc. (wszystkich nawozów o ponad 13 proc. - GUS), a cen na przykład pszenicy (GUS) o około 34 proc., stwierdza że wskaźnik nożyc cenowych jest bardzo korzystny dla rolników.


- O relacjach cen decydują ceny na rynku globalnym, a nie krajowym - wewnętrznym. Globalizacja dotyka każdej dziedziny działalności i w ramach warunków jakie ona ze sobą niesie musimy nauczyć się pracować. Tak jak rolnik nie ma wielkiego wpływu na ceny swoich płodów, na przykład ceny pszenicy, tak producenci nawozów nie mają wpływu na ceny energii i surowców do produkcji, i chcąc produkować nawozy mogą zakupić surowce tylko po aktualnie obowiązujących światowych cenach, a na tej podstawie zaproponować cenę produktów finalnych - dodaje Grześkowiak.

Podobał się artykuł? Podziel się!