Podczas negocjacji dotyczących przystąpienia przez nasz kraj do UE Polska wynegocjowała okresy przejściowe na dojście do minimów unijnych w wysokości podatku akcyzowego na paliwa. W przypadku oleju napędowego, gdy wstępowaliśmy do UE w 2004 r. poziom minimalny ustalono dla nas w wysokości 245 euro za tysiąc litrów, a od 1 stycznia 2010 r. było to 302 euro. Od nowego roku obowiązuje nas minimalny poziom opodatkowania diesla w UE wysokości 330 euro.

W praktyce oznacza to znaczący, bo nawet ponad 20 groszowy, wzrost cen oleju napędowego. Nic więc dziwnego, że część klientów robi już teraz duże zakupy.

- Oszczędzą podwójnie - uważa członek zarządu dużej firmy chemicznej z południa kraju. - Po pierwsze niższe będą koszty transportu. W przypadku towarów masowych, a takimi są nawozy, to istotna oszczędność - tłumaczy nasz rozmówca.

Ponadto po wzroście cen paliw należy oczekiwać również wzrostu cen produkcji. Producenci chemiczni, choć nie chcą oficjalnie tego przyznać, spodziewają się, że z powodu droższego transportu niektóre wyroby i produkty będą musiały zdrożeć.

Podobał się artykuł? Podziel się!