W tym tygodniu Komisja Europejska opublikowała zawiadomienie o tzw. wszczęciu przeglądu wygaśnięcia ceł antydumpingowych na saletrę amonową z Rosji.

- Powiedzmy szczerze, bez ceł nasze zakłady azotowe będą miały ogromne problemy. Pomimo nowoczesnej technologii nie będą w stanie skutecznie rywalizować z nawozami rosyjskimi - uważa jeden z naszych rozmówców. Inny dodaje, że spełnienie czarnego scenariusza to katastrofa. Zresztą przyznają to również szefowie największych naszych nawozowych firm.

Tym samym jest się o co bić. Zużycie nawozów azotowych w Polsce systematycznie rośnie. Są one najbardziej popularne i stosowane przez 83 proc. gospodarstw rolnych w Polsce. Ich zużycie w 2011 r. wzrosło o 5,2 proc. Chodzi o niebagatelne, niespełna 1,8 mln ton.

Dlaczego Rosjanie mogą oferować nawozy azotowe taniej? Kluczem jest gaz. To główny surowiec do produkcji nawozów azotowych. W ogóle gaz ziemny odgrywa w kosztach firm chemicznych kluczowa rolę. Jak podały ZA Puławy w strukturze kosztów pierwszego kwartału obecnego roku obrachunkowego (lipiec 2012 - czerwiec 2013) gaz stanowił aż 57,6 proc. W pierwszym kwartale roku obrachunkowego 2011/12 koszt gazu ziemnego w strukturze kosztowej spółki stanowił 53,6 proc.

Nieprzypadkowo prezes Zakładów Azotowych Puławy Paweł Jarczewski, mówiąc o konkurowaniu z rosyjskimi nawozami nie bał się przewag technologicznych, czy większej pracowitości rosyjskich pracowników, lecz znaczących różnic w cenie głównego surowca jakim jest gaz.

Nie jest więc zbyt wielkim uproszczeniem twierdzenie, że na gazie opiera się cała ekonomika produkcji zakładów azotowych. Stąd więc tak kluczowa jest cena, jaką płacą za niego rosyjskie firmy nawozowe. A z ceną gazu w Rosji bywa dziwnie ustalana. Ze względów politycznych surowiec trafia do firm rosyjskich po cenach znacznie bardziej atrakcyjniejszych niż np. do polskich. Pół biedy gdyby różnicę tę dało się uzasadnić np. kosztami przesyłu. Jednak tak nie jest.

To zresztą stało się powodem nałożenia przed niespełna pięcioma laty karnych ceł na rosyjską saletrę nawozową. Jednak termin obowiązywania ceł upływa w połowie lipca przyszłego roku. Najpóźniej na trzy miesiące przed tą datą zwolennicy ceł muszą złożyć dokumentację, świadczącą o tym, że nadal istnieje konieczność utrzymania ceł. Komisja Europejska przebada sprawę (m.in. przyjrzy się cenie gazu) i podejmie decyzję. Stąd tak ważne jest, aby polskie firmy już teraz przygotowały mocne argumenty w boju o utrzymanie ceł. Według polskiej strony w kwestii cen gazu niewiele się bowiem zmieniło.