PARTNERZY PORTALU
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl
  • partner portalu farmer.pl

Odżywianie nalistne ważnym elementem agrotechniki

Odżywianie nalistne ważnym elementem agrotechniki "Uważam, że zasadą powinno być doglebowe podawanie nawozów NPK w postaci płynnej lub stałej, natomiast mikroelementowych – głównie nalistnie"; Fot. MT

Autor: Wojciech Konieczny

Dodano: 24-04-2019 15:24

Tagi:

Jedną z głównych funkcji systemu korzeniowego roślin jest pobieranie składników pokarmowych z gleby. Czy w tej sytuacji dokarmianie dolistne jest zasadne? Na ten temat rozmawialiśmy z Kamilem Skrobiszewskim, menedżerem produktu nawozy dolistne w firmie Agrochem Puławy.



„Farmer”: Naturalnym sposobem odżywiania mineralnego roślin jest wprowadzanie składników pokarmowych do gleby. Z czego zatem wynika zasadność dostarczania ich droga nalistną?

Kamil Skrobiszewski: Przyjęło się twierdzić, że makroskładniki pokarmowe (pierwiastki główne), takie jak: azot, fosfor, potas, siarka, magnez i wapń, dostarczamy doglebowo, ponieważ roślina pobiera je w głównej mierze przez korzeń. Mikroskładniki odżywcze (pierwiastki śladowe) podajemy natomiast w postaci oprysków, aby wprowadzić je do rośliny przez liście. To oczywiście słuszne i prawidłowe stwierdzenie.

Makroelementy to składniki pokarmowe występujące w roślinach w dużych ilościach. Rośliny potrzebują ich w sporych dawkach, aby wyprodukować oczekiwany plon. Trudne, mało ekonomiczne i uciążliwe do wykonania jest podanie pełnych dawek tych składników przez liście. Nawożenie dolistne makroelementami to forma doskonałego uzupełnienia nawożenia doglebowego oraz bardzo dobry sposób na szybkie reagowanie w momencie, kiedy obserwujemy zakłócone pobieranie składników przez korzeń chociażby z takich powodów, jak nieodpowiednie pH gleby, brak wody czy też niskie temperatury.

Mikroelementy takie, jak: żelazo, bor, miedź, cynk, mangan, molibden czy nikiel to składniki, które występują w niewielkich, śladowych ilościach w roślinie. Zapotrzebowanie roślin uprawnych na te składniki określamy w gramach, dlatego tak niewielkie ilości potrzebne w procesie budowania plonu podajemy nalistnie. Jest wiele argumentów przemawiających za tym, aby mikroelementy podawać głównie przez liście, ważniejsze z nich to:

- ponad 30-krotnie szybsze pobieranie składników pokarmowych podanych nalistnie;
- mikroelementy, przede wszystkim bor, mangan i żelazo są mało mobilne w roślinach, dlatego podanie ich dolistnie gwarantuje szybsze dostarczenie danych składników pokarmowych;
- granula z nawozu mineralnego do rozpuszczenia potrzebuje wody – gdy jej brakuje, pobieranie składników wydłuża się; nawozy dolistne gwarantują szybkie dostarczenie składników odżywczych.

Jakie korzyści osiągają producenci z dokarmiania dolistnego?

Dzisiejsza uprawa roślin to rolnictwo nowoczesne, rozwojowe, szukające innowacyjnych rozwiązań, nastawione na osiąganie wysokich plonów i zysków. Nikt z producentów nie chce, a wręcz nie może pozwolić sobie na niewykorzystanie potencjału plonotwórczego swoich upraw. Dlatego dzisiejsza uprawa roślin musi odbywać się na wysokim poziomie, bez możliwości pominięcia jakiegokolwiek czynnika – poczynając od ustabilizowania pH gleby, odpowiedniej agrotechniki, wyboru najwłaściwszego materiału siewnego, doboru technologii nawożenia mineralnego, środków ochrony roślin, aż po zastosowanie nawozów dolistnych.

A co jeśli w naszym programie zabraknie ochrony przed insektycydami? A co jeśli pominiemy kolejną dawkę azotu? A co jeśli brak odpowiedniego mikroelementu przyblokuje pobieranie całej reszty składników pokarmowych z gleby?

Prawo minimum Liebiga (prawidłowo Prawo Carla Sprengela) mówi o tym, że składnik pokarmowy, który występuje w minimalnej ilości, którego jest najmniej, działa ograniczająco na rozwój całego organizmu.

Czy wyobrażacie sobie Państwo pobieranie azotu przez rośliny bez dostępności odpowiedniej ilości siarki?

Dlatego gorąco proszę i zachęcam do profilaktycznego stosowania nawozów dolistnych w celu maksymalnego wykorzystania potencjału plonotwórczego roślin oraz do przeciwdziałania przyblokowaniu pobierania jakiegokolwiek składnika pokarmowego z gleby.

Popularne jest podawanie roślinom pierwiastków w formie schelatowanej. Czy zawsze jest to zasadne?

Na rynku dostępnych jest wiele firm oferujących setki produktów z grupy nawozów dolistnych. Spośród wszystkich marek pragniemy wybrać te najlepsze, najodpowiedniejsze dla naszych upraw i w dodatku za rozsądną cenę. Z roku na rok przybywa podmiotów oferujących coraz nowsze produkty. Na wstępie chciałbym Państwa mocno uczulić co do produktów niewiadomego pochodzenia budzącego niepewność i obawy.

Wiele firm na polskim rynku działa od wielu lat, ma sprawdzone, pewne rozwiązania. Produkty badane są w jednostkach nadających certyfikaty i znaki jakości. Etykiety tych produktów zgodne są z ustawą WE (spełniają wszelkie normy i przedstawiają dane, które powinna zawierać etykieta). To właśnie etykieta powinna nam zobrazować, czy jest to produkt godny uwagi, a oferowana cena jest racjonalna w stosunku do zawartości danych składników. Wiele szanujących się firm prowadzi również doświadczenia w niezależnych ośrodkach badawczych, np. COBORU, na terenie całego kraju na wyznaczonych poletkach oraz u swoich wybranych klientów w polu uprawnym na większych powierzchniach. To również obrazuje skuteczność i jakości produktów.

Odpowiadając na pytanie, czy zawsze zasadne jest stosowanie pierwiastków w postaci chelatów, powiem wymijająco: to zależy... Znam zwolenników form siarczanowych, azotanowych, tlenkowych, chlorków, chelatów m.in. EDTA, DTPA, IDHA – zarówno płynnych, jak i krystalicznych. Formy płynne powinny charakteryzować się odpowiednią klarownością, czystością, brakiem osadów, stałych elementów nierozpuszczalnych w wodzie. Natomiast nawozy sypkie muszą wyróżniać się całkowitą, szybką rozpuszczalnością. Oczywiście, również nie mogą zawierać zabrudzeń i frakcji nierozpuszczalnych w wodzie, aby nie zatykać filtrów opryskiwacza. Chelaty mają wyższą stabilność w roztworach o większej rozbieżności pH ok. 2,0-13,0, natomiast formy siarczanowe i azotanowe w granicach pH 3,0-7,0. Także jako pierwszy argument za stosowaniem chelatów można wymienić stabilność w roztworze wodnym. Bardzo ważne jest, aby składnik pokarmowy charakteryzował się wysokim stopniem schelatowania, najlepiej bliskim 100 proc. Stąd różnice w cenie pomiędzy chelatami dostępnymi na rynku. Trudno porównywać formę schelatowaną w 80 proc. z formą schelatowaną w 99,9 proc. Jeśli dana firma nie ma nic do ukrycia, często na życzenie swoich klientów przedstawia procent schelatowania danego składnika pokarmowego w nawozie. Jeśli taka informacja jest niejawna i tajna, należy zastanowić się, dlaczego tak jest i czy jakość produktu nie powinna wzbudzać obaw. Dobre nawozy o wysokim stopniu schelatowania są dobrze rozpuszczalne, szybko i długo dostępne dla roślin, bezpieczne i dobrze wchłaniane przez liście. Stąd też przy niewielkich dawkach nawozy te szybko i skutecznie dostarczają składników odżywczych zarówno w profilaktycznym, jak i interwencyjnym dokarmianiu dolistnym. Gdybym miał wskazać wadę tych nawozów, to wskazałbym na czynnik, jakim jest wysoka temperatura powietrza, która jest wskazana do stosowania ich. Chelaty lepiej działają w wyższych temperaturach. Optymalny zakres mieści się w granicach od 14 do 25 st. C. Dlatego nawozy te zastępowane są późną jesienią oraz wczesną wiosną innymi formami.

Sole nieorganiczne, czyli formy siarczanowe, chlorkowe, azotanowe, dobrze rozpuszczają się w roztworach, ale w mniejszym stopniu i wolniejszym czasie wchłaniane są przez liście.
Stosując nawozy w postaci soli, aby uzyskać podobny efekt jak w przypadku aplikacji ich odpowiedników w postaci chelatów, należy zwiększyć kilkakrotnie dawkę w porównaniu do form schelatowanych. Często w literaturze naukowej możemy przeczytać o stosunku 1:4, gdzie 1 to chelat, a czterokrotnie zwiększona dawka to nawóz w postaci soli. Oczywiście, porównujemy nawozy o przybliżonym składzie danego pierwiastka. Nawozy te doskonale nadają się do stosowania w chłodniejsze dni zarówno jesienią, jak i wiosną.

Forma tlenkowa danego pierwiastka to bardzo wysoka koncentracja składnika pokarmowego, lecz bardzo słaba rozpuszczalność. Trudno nawet porównywać te nawozy do form chelatów czy też soli. Uważam, że nawozy te nadają się do nawożenia doglebowego, a w mniejszym stopniu do stosowania dolistnego.

Sądzę, że nie należy płacić za masę danego nawozu, lecz za przyswajalne składniki pokarmowe zawarte w dobrym nawozie oferowanym przez sprawdzonego dostawcę.

Dzisiejsi producenci rolni mają sporą wiedzę z zakresu stosowania nawozów, środków ochrony roślin oraz nawozów dolistnych. Dane gospodarstwo często wie, która forma danego pierwiastka doskonale sprawdza się w jego gospodarstwie. Producenci i dystrybutorzy powinni mieć w ofercie tak dobrany asortyment, aby klient mógł również sam podjąć decyzje, jaką formę nawozu wybiera.

W naszej firmie Agrochem Puławy dobraliśmy asortyment nawozów dolistnych tak, aby kompleksowo móc nawozić rośliny rolnicze, sadownicze, ogrodnicze, jak również uprawy specjalistyczne. W ofercie mamy m.in. pojedyncze mikroelementy w formie płynnej (siarczanowej i azotanowej) oraz w formie sypkiej (chelaty EDTA), właśnie po to, aby dać klientowi wybór oraz móc dobrać program nawożenia dolistnego tak, aby był najodpowiedniejszy do aktualnie panujących warunków klimatycznych.

Dokarmianie roślin mikroelementami w formie płynnego nawozu jest powszechnie zaakceptowanym elementem technologii produkcji. Czy można przypuszczać, że w przyszłości także makroelementy będą podawane w formie płynnej?

Jak już wspomniałem wcześniej, dostarczenie makroelementów roślinie przez liście traktujemy jako uzupełnienie nawożenia doglebowego. Sądzę, że długo jeszcze tak zostanie i nawozy NPK dostarczane będą głównie przez korzeń. Jeśli chodzi o nawozy makroelementowe płynne, to przecież już są dostępne i dobrze znane producentom rolnym.

Najpopularniejszym i dobrze znanym nawozem płynnym jest wysokoskoncentrowany nawóz azotowy w formie wodnego roztworu saletrzano-mocznikowego w skrócie RSM. Nawóz ten produkowany jest w trzech wariantach (28 proc. N, 30 proc. N, 32 proc. N). Płynna forma nawozu przyspiesza przyswajanie azotu przez rośliny, a oprysk lub wylew nawozu umożliwia równomierne rozprowadzenie na polu.

Kolejnym dobrze znanym, płynnym nawozem azotowym jest roztwór saletrzano-mocznikowy z siarką – RSM S. Jest to roztwór otrzymany na bazie roztworu saletrzano-mocznikowego i roztworu mocznika z siarczanem amonu. Zawiera azot w trzech formach: amonowej, azotanowej i amidowej oraz siarkę w formie siarczanowej, łatwo przyswajalnej przez rośliny uprawne.

Zalet ze stosowania powyższych nawozów jest wiele, począwszy od względów ekonomicznych (niższa cena czystego składnika N w stosunku do nawozów stałych), po doskonałe współdziałanie trzech form azotu w odpowiednich proporcjach. Nawozy te doskonale nadają się do stosowania przedsiewnego i pogłównego.

Na Zachodzie większą popularnością niż w naszym kraju cieszą się płynne nawozy o wyższej zawartości fosforu i potasu. Wśród nich możemy wymienić nawóz fosforowo-azotowy (polifosforan amonu) w skrócie nazywany APP. Dostępne są dwa jego warianty różniące się zawartością N i P (10-34; 11-37). APP produkowany jest na bazie stężonego kwasu fosforowego i amoniaku. Fosfor w tym nawozie występuje w formie polifosforanów i ortofosforanów, w 100 proc. rozpuszczalnych w wodzie. Potas w formie płynnej występuje w postaci nawozu potasowo-siarkowego (KTS – tiosiarczan potasu) o składzie: K₂O 25 proc. oraz SO₃ 42,5 proc. Wyżej wymienione nawozy APP oraz KTS doskonale nadają się do stosowania łącznie z RSM.

Uważam, że zasadą powinno być doglebowe podawanie nawozów NPK w postaci płynnej lub stałej, natomiast mikroelementowych – głównie nalistnie.

Na koniec kilka słów do Czytelników. Na wiele czynników, takich jak: susza, nadmierna ilość opadów, przedwczesne przymrozki i inne występujące skrajności, powodujące ograniczenia w uprawie roślin, nie mamy wpływu. Możemy natomiast wpłynąć na odpowiednie dostarczenie naszym uprawom składników pokarmowych, zarówno makro-, jak i mikroelementów, podanych w odpowiednim czasie, ilości i jakości. Często słyszę od klientów stwierdzenie, że nawozy dolistne stanowią jedynie „kropkę nad i” w uprawie roślin. Proszę pamiętać, że jest to jednak bardzo ważna kropka, która przyczynia się do osiągnięcia pełnowartościowych i wysokich plonów.

Dziękuję za rozmowę.

Podobał się artykuł? Podziel się!
×

WSZYSTKIE KOMENTARZE (11)

  • Bob 2019-04-25 07:08:22
    Najlepiej mieszać Żubrówke z sokiem jabłkowym
    • Mirosław 2019-04-25 08:04:01
      Ale mi smaka narobiłeś!
  • Edek 2019-04-24 21:57:27
    Ja myślę że coś tam działają te dolistne. Najlepiej to widać na kukurydzy i burakach jak brakuje bo nie może pobrać. A po oprysku jednak szybciej wszystko dochodzi do siebie.
  • Jan w 2019-04-24 21:40:42
    Ten gościu to tylko reklamę robi sobie ten swojej firmie. Do bani z tym wszystkim w tej suszy to nawet odżywki nie pomogu. Basta
  • Staszek 2019-04-24 21:39:50
    Popieram autora tekstu, to jest ważne, żeby widzieć pierwsze oznaki niedoborów składników pokarmowych i działać szybko. Według mnie mikroelementy to nawet więcej niż kropka nad i. Stosowane profilaktycznie wpływaja na efektywny plon potwierdzam.
  • Rolnik 2019-04-24 21:05:28
    Te nawozy vitotale są do bani przy robieni mix tanków wytwarzają się wytrącenia i nie działają. Wytrącenie uszkadza ciecz roboczą i kasa wyrzucona w błoto. Tanie nawozy dolistne. Cena tutaj współgra z jakością = słaba. To moja opinia.
    • Siewca 2019-04-24 21:49:47
      Kolego jak nawalisz tyle mixów do opryskiwacza to czego się spodziewasz?
    • ja 2019-04-24 22:00:42
      Bo trzeba mieszać z głową i wiedzieć jak poszczególne składniki wpływają na ciecz roboczą (np. na pH)
    • Maniek 2019-04-25 06:54:45
      Kolejność Mieszania się kłania.
ZOBACZ WSZYSTKIE KOMENTARZE

PISZESZ DO NAS Z ADRESU IP: 3.87.147.184
Dodając komentarz, oświadczasz, że akceptujesz regulamin forum

Drodzy Użytkownicy!

W związku z odwiedzaniem naszych serwisów internetowych przetwarzamy Twój adres IP, pliki cookies i podobne dane nt. aktywności lub urządzeń użytkownika. Jeżeli dane te pozwalają zidentyfikować Twoją tożsamość, wówczas będą traktowane jako dane osobowe zgodnie z Rozporządzeniem Parlamentu Europejskiego i Rady 2016/679 (RODO).

Administratora tych danych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz w Polityce Prywatności pod tym linkiem.

Jeżeli korzystasz także z innych usług dostępnych za pośrednictwem naszych serwisów, przetwarzamy też Twoje dane osobowe podane przy zakładaniu konta, rejestracji na eventy, zamawianiu prenumeraty, newslettera, alertów oraz usług online (w tym Strefy Premium, raportów, rankingów lub licencji na przedruki).

Administratorów tych danych osobowych, cele i podstawy przetwarzania oraz inne informacje wymagane przez RODO znajdziesz również w Polityce Prywatności pod tym linkiem. Dane zbierane na potrzeby różnych usług mogą być przetwarzane w różnych celach, na różnych podstawach oraz przez różnych administratorów danych.

Pamiętaj, że w związku z przetwarzaniem danych osobowych przysługuje Ci szereg gwarancji i praw, a przede wszystkim prawo do sprzeciwu wobec przetwarzania Twoich danych. Prawa te będą przez nas bezwzględnie przestrzegane. Jeżeli więc nie zgadzasz się z naszą oceną niezbędności przetwarzania Twoich danych lub masz inne zastrzeżenia w tym zakresie, koniecznie zgłoś sprzeciw lub prześlij nam swoje zastrzeżenia pod adres odo@ptwp.pl.

Zarząd PTWP-ONLINE Sp. z o.o.