Orka w styczniu nie jest wielkim błędem. Jeśli warunki na to pozwalają, (a rzadko to się zdarza) można ją wykonać także zimą. Jest to jednak orka z konieczności.

Jeśli ziemia nie jest zmarznięta, ani zbyt wilgotna można do niej przystąpić. Należy tylko dobrze zbadać stan gleby, by nie wyrządzić z takiego zabiegu więcej szkód niż pożytku. Doświadczony rolnik zna dobrze swoje pola i potrafi to właściwie ocenić.

Gdy gleba jest zbyt wilgotna lub zbyt mocno zmarznięta, to może stawiać za duży opór dla pługa. Wówczas wykonanie takiego zabiegu staje się uciążliwe.

W warunkach zbyt dużej wilgotności jakość orki zazwyczaj nie jest satysfakcjonująca.Gleba może się "mazać", a odkładnice mocno nią oblepiać. Ponadto po orce mogą powstawać lśniące skiby, a wygładzone dno bruzdy jest początkiem tworzenia się "podeszwy płużnej".

W takich przypadkach lepiej zrezygnować z orki i poczekać do wiosny. Co więcej, zbyt duża wilgotność gleby sprawia, że ziemia staje się grząska i prowadzić to może do zakopywania się kół ciągnika.

Zabieg ten jest także możliwy w przypadku niewielkiej pokrywy śnieżnej. Tu jednak istnieje ryzyko ślizgania się kół i powstania kolein. W takich warunkach orka może nie zostać wykonana prawidłowo.

Dotychczasowe zimowe warunki panujące czyli naprzemienne działanie mrozu i odwilży sprawiają, że zwłaszcza lżejsze stanowiska orze się dobrze. Nocne przymrozki "lekko" ścinające glebę umożliwiają także wjechanie na bardziej wilgotne stanowiska.

Dobrze wykonana orka zimą pozwoli na wiosnę szybciej przygotować glebę do siewów roślin jarych.

Martwi jedynie fakt, że niestety część rolników przed orką rozwoziła także obornik. Przypominamy, że zgodnie z obowiązującymi przepisami od 1 grudnia do końca lutego każdego rolnika obowiązuje trzymiesięczny zakaz stosowania nawozów naturalnych. Nawożenie obornikiem można zatem wznowić dopiero po 1 marca.

Za wywiezienie ich w okresie zimowym rolnik może otrzymać karę w postaci sankcji nałożonej przez ARiMR chociażby z tytułu nieprzestrzegania wymogów wzajemnej zgodności.

Oprócz pługów, na polach sporadycznie pojawiły się rozsiewacze nawozów. Rozsiewają one prawdopodobnie nawozy potasowe lub fosforowe pod rośliny jare.

W tym okresie i obecnych warunkach można także zdecydować się na zabiegi wapnowania. To też nienajlepszy moment na taki zabieg, ale wykonanie go w okresie zimowym, poza korzyściami organizacyjnymi, oddziałuje lepiej na plony roślin, niż wapnowanie przeprowadzone wiosną. Wydłuża się bowiem kontakt wapna z glebą, a ciężki sprzęt rozsiewający nie ugniata nadmiernie gleby i nie niszczy jej struktury.

Podobał się artykuł? Podziel się!