Rolnicy z okolic Łomży mieli zupełnie inne doświadczenia z firmą budowlaną niż ich koledzy z województwa łódzkiego, o których mówiliśmy wczoraj. W Zdunach stracili wszystko nic w zamian nie zyskując, a w Zbójnej zbiorniki do przechowywania nawozów naturalnych stoją ,ale ich jakość pozostawia wiele do życzenia.

- Kiedy robili zbiornik, formy im pękły, zostawili pół zbiornika, powypierali żerdziami, a później to poskładali – mówi Mieczysław Jurczak ze wsi Popiołki. - U mnie po prostu pękła płyta na pół i przy tych trzech zbiornikach stoi woda – dodaje Krzysztof Bałdyga.

Rolnicy stwierdzili, że zapłacą drugą część płatności gdy firma naprawi błędy. Ta jednak zamiast na plac budowy udała się do sądu.

- Niestety, tylko ci rolnicy twierdzą, że ta inwestycja jest źle wykonana. Złożyli do nadzoru budowlanego dokumentację, złożyli do Agencji zaświadczenie, że ta inwestycja jest wykonana. Należałoby się zapytać, czy to rolnicy chcą wyłudzić pieniądze od Agencji, czy naprawdę inwestycja jest źle wykonana – mówi Dominik Ciuchnicki, przedstawiciel firmy.

Sprawa jednak nie jest prosta. Rozprawy są odraczane a rolnicy tracą czas i zdrowie. Mówią, że boją się wracać do domu bo nie wiedzą co tam zastaną. - Byłem w sądzie rejonowym w Łomży jako świadek, były tam jeszcze 2 żony procesujących się rolników, gdy wszedł pan Ciuchnicki i powiedział: „wasze gospodarstwa są puste i nie wiadomo co się w nich dzieje” – mówi Tadeusz Szymczyk ze wsi Popiołki.
- Zastraszenie rolników nie wchodzi w grę, nie ma sensu tego robić, zastraszony mogę być ja i jestem. To się bardzo często zdarza – odpiera Ciuchnicki

Rolnicy, którzy zamierzają lub już dochodzą swoich praw w sądzie są nie tylko w okolicach Łomży i Łodzi. Kolejne sygnały napływają z województw zachodniopomorskiego i kujawsko-pomorskigo.

Mechanizm działania firmy był wszędzie taki sam. Sprawą zainteresowały się Izby Rolnicze. Wpłynęło już jedno zbiorowe zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa do prokuratury w województwie łódzkim.

Źródło: Dorota Florczyk/Agrobiznes