Jak mówiła posłanka Renata Zaremba, która ubiega się o reelekcję, politycy PiS nie zajmowali się sytuacją Polic w trakcie trwania kadencji, lecz dopiero w kampanii wyborczej. Informacje, jakoby Police znajdowały się w złej sytuacji finansowej są insynuacjami - dodała. Nie należy robić krzywdy zakładom, które dobrze sobie radzą - zaznaczyła.

Rozpowszechnianie - jej zdaniem - nieprawdziwych informacji o Policach nazwała "brudną kampanią".

Politycy Platformy przytaczali m.in. wypowiedzi senatora Krzysztofa Zaremby, posła Joachima Brudzińskiego czy szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego, którzy mieli mówić m.in., że rząd Donalda Tuska "doprowadził do zapaści Polic", i że "trzeba ratować Police, które są w złej sytuacji".

Jak podkreślał poseł Arkadiusz Litwiński, który ponownie ubiega się o mandat poselski, zakłady nie powinny być włączane w grę partyjną. Przypomniał, że przechodzą restrukturyzację, a proces ten kontroluje Unia Europejska.

Kandydaci PO przytaczali dane o wzroście zysku w pierwszym półroczu w przedsiębiorstwie, spłatach zadłużenia czy uruchomieniu nowej linii produkcyjnej.

Senator Zaremba podkreślił, że nie wycofuje się z żadnych swoich twierdzeń na temat kondycji Polic.

We wtorek Zakłady poinformowały, że skierowały do szczecińskiego sądu pozew przeciwko senatorowi PiS o ochronę dóbr osobistych.

Zaremba, który ponownie ubiega się o fotel senatorski, mówił m.in. że firma "staje się wydmuszką w dużym koncernie". - Police są spółką Skarbu Państwa i jako senator będę się zajmować strategicznymi firmami dla państwa i żaden pozew nie zamknie mi ust - zaznaczył. Dodał, że zadał kilka szczegółowych pytań dotyczących sytuacji Polic i nie uzyskał na nie odpowiedzi.