W przyrodzie wszystko jest zhierarchizowane. Najważniejsza jest roślina.

Z rolniczego punktu widzenia najistotniejszy jest potencjał plonowania i czynniki go warunkujące. Przyjrzyjmy się kukurydzy, która jest klasycznym zbożem - tak przynajmniej uważają Amerykanie - i której potencjał plonowania wynosi ponad 30 t ziarna z hektara. Więc ci, którzy zbierają 14-15 t mokrej, mają coś jeszcze do uzyskania - tak rozpoczął prof. Witold Grzebisz swój referat, wygłoszony na konferencji "Narodowe wyzwania w rolnictwie na Narodowym". Poniżej publikujemy skrót jego wystąpienia.

Biologiczny potencjał plonowania nigdy nie jest realizowany przez rośliny w całości.

Dlaczego? Ponieważ są one poddawane działaniu silnych, ograniczających czynników środowiskowych. Czy jest nim np. CO2, jak nas straszą? Nie martwmy się o CO2, im będzie go więcej, tym produkcja rolnicza będzie wyższa. Nie myślmy także o świetle. Na co zatem należy zwrócić uwagę?

O tym, że woda może być czynnikiem ograniczającym plon, wiedzą uczeni, a nawet studenci. Nie potrafimy nią gospodarować, co pokazano podczas jednego meczu na tym stadionie. Drugi czynnik ograniczający to azot. Wszystko, co musicie państwo wiedzieć o produkcji roślinnej, sprowadza się do zrozumienia zależności miedzy tymi czynnikami. Jest woda, azotu nie ma, plonu nie ma. Nie ma wody, jest azot, plonu też nie ma. Pomiędzy tymi czynnikami istnieje ścisła współzależność.

Inne elementy to czynniki drugoplanowe.

Które z nich warunkują efektywne wykorzystanie wody i azotu? Może ochrona roślin? Nie, ona plonu nie zwiększa, a tylko ratuje. Pamiętajmy o tym. Najpierw musimy coś uzyskać, aby później móc to chronić.

Przeanalizujmy produktywność wody wykorzystywanej rolniczo. Jej m3 wystarcza w Polsce na uzyskanie 1,04 kg pszenicy.

A gdybyśmy potrafili wodą gospodarować, to wynik ten wzrósłby do 1,4 kg, czyli osiągnął poziom, jaki jest w Niemczech. Przy lepszej gospodarce wodą, średni krajowy plon pszenicy zawierałby się w przedziale 5,8-6,2. Co byśmy z tą pszenicą zrobili? To jest oddzielny problem, ale tyle powinniśmy uzyskiwać.

Należy zmienić swoje odniesienie do rośliny uprawnej. Powinna przestać być traktowana jako przedmiot działania, a stać się jego podmiotem. Każde działanie powinno uwzględniać - często z wyprzedzeniem - jej wymagania i potrzeby. Ona jest najważniejsza. Jak to powiązać z odżywianiem roślin?