Profesor Witold Grzebisz zawsze po wygłoszonym wykładzie pozostawia swoich słuchaczy z głęboką refleksją, która ostatecznie motywuje do podejmowania coraz bardziej zaawansowanych rolniczo działań. Oczywiście i tym razem nie było inaczej. Podczas wykładu padło wiele bardzo trafnych określeń, stwierdzeń czy obrazowych porównań.

- Czy wiedzieli Państwo, że potencjał plonowania pszenicy ozimej w naszym kraju wykorzystywany jest jedynie w około 50 proc.? Jeszcze gorzej jest z żytem, osiągamy niespełna 40 proc. możliwości tego gatunku – od przytoczenia takich danych rozpoczął Profesor wykład. Potencjalny plon pszenicy dla naszej szerokości geograficznej przy uwzględnieniu wysokiej wydajności nowych odmian oraz panujących w naszym kraju warunków glebowo-klimatycznych wynosi około 10,5 t ziarna/ha. Według danych GUS w zależności od roku średnie plony dla tego gatunku rzadko, kiedy osiągają wartość 5t/ha.

Skąd takie rozbieżności.? Odpowiedź jest prosta – nie wykorzystujemy potencjału produkcyjnego naszych gleb. W naszym kraju dominują gleby lekkie z tendencją do zakwaszania , stąd gospodarowanie na takich glebach wymaga od rolnika ciągłych i specjalnych działań. Nie oznacza to jednak, że z góry jesteśmy skazani na porażkę - tłumaczył podczas wykładu naukowiec. 

- Siedliska zmienić nie możemy, możemy je jednak poprawić! – wygłosił profesor.
Podczas swojego wystąpienia na każdym etapie naukowiec przekonywał, jak ważne jest rozpoznanie potencjału siedliska, na którym uprawiamy rośliny. Odżywianie roślin należy rozpocząć od nakarmienia gleby. A nakarmić glebę to znaczy podnieść lub przynajmniej utrzymać na stałym poziomie jej produktywność. Nie jest to zadanie łatwe, bo gleby eksploatowane rolniczo ulegają sukcesywnej degradacji.

Dla potrzeb intensywnej produkcji rolnej należy sukcesywnie kontrolować między innymi: zasoby próchnicy, odczyn, zasoby biologiczne, zasoby składników pokarmowych czy stan struktury gleby. Do dyspozycji mamy mnóstwo wskaźników mówiących o produktywności stanowiska. Mało kto z takich możliwości korzysta. A szkoda, kompletna wiedza o glebie i zrozumienie procesów w niej zachodzących to pierwszy krok jaki powinniśmy wykonać chcąc dążyć do gospodarowania na najwyższym możliwie poziomie.

-Nie mamy żyznych lessów, nie mamy próchnicy w granicach 7 proc. – mamy słabe gleby, w związku z tym musimy w nie inwestować, musimy karmić glebę i sukcesywnie tworzyć jej zasoby glebowe – kontynuował naukowiec. W naszym kraju powinien być ogłoszony: zakres działań naprawy żyzności gleb, to powinna być agenda rządowa – głośno zaakcentował do zdanie profesor. Niestety rząd wydaje się być głuchy na wszelkie propozycje. A to nie tylko chodzi o interesy rolników. To także ma wydźwięk prośrodowiskowy.



Podobał się artykuł? Podziel się!