Na przedwiośniu stan roślin ozimych jest bardzo zróżnicowany. Złożyły się na to przede wszystkim dwa czynniki: po pierwsze ciepła jesień, a po drugie brak realnego okresu spoczynku zimowego.

- Ciepła jesień spowodowała nadmierny wzrost masy roślin, bardzo obfite krzewienie, zwłaszcza jęczmienia, także pszenżyta i wcześnie sianych pszenic. Brak natomiast okresu spoczynku powodował może nie tyle rozhartowanie roślin, co wywoływał stany ciągłego pobudzania roślin do wegetacji, skutkujące osłabieniem. W największym stopniu na wahania termiczne wokół 0ᵒC poza jęczmieniem zareagował rzepak - mówi portalowi farmer.pl prof. Witold Grzebisz z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Specjalista poleca w takiej sytuacji możliwie jak najwcześniejsze zastosowanie nawozów azotowych, ale zróżnicowanym - zależnie od stanu roślin.

- W rzepaku dawka azotu, wspomagana fosforem, siarka i magnezem winna być zastosowana w ilości 50-60 proc., a pozostała część pod koniec marca - dodaje prof. Grzebisz.

Jak zaznacza w dobrze rozkrzewionych łanach zbóż dawki azotu nie powinny być zbyt duże, aby nie wywołać syndromu nadmiernego rozkrzewienia. Prowadzić to jednak może do dużej liczby kłosów, co dla przykładu nie przełożyło się w 2014 r. na jakość plonu ziarna (pszenica).

- W stanowiskach z pszenicą słabo rozkrzewioną dawka azotu winna kształtować się na poziomie 40-50 proc. dawki całkowitej. Jeszcze ważniejszym zadanie, które rolnicy powinni wykonać wcześniej, zwłaszcza w rzepakach w słabej pozimowej kondycji było zastosowanie kizerytu - dodaje prof. Witold Grzebisz.