Grupa Tarnów to firma, która jak na Polskie warunki musi się zmierzyć z całkiem nowym problemem. Tym wyzwaniem są duże odległości pomiędzy poszczególnymi zakładami Grupy. O ile bowiem z Tarnowa do kędzierzyńskiego ZAK-u jest nieco ponad 200 km, to do Polic już kilka razy więcej.

- Chcemy jak najlepiej dostosować funkcjonowanie naszych spółek transportowych do faktycznych potrzeb. To potencjalnie spore oszczędności - mówi nam szef Grupy Jerzy Marciniak.

O jak dużych problemach logistycznych mówimy może świadczyć przypadek Polic. Zakład pod uruchomieniu drugiej linii amoniaku dostarcza ten surowiec także do Tarnowa. Bez niego trudno wyobrazić sobie normalne funkcjonowanie nawozowej części małopolskiej spółki.

Więcej na wnp.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!