Płynny nawóz RSM (roztwór saletrzano-mocznikowy) produkowany jest w trzech rodzajach: 28%N, 30%N, 32%N, dostosowanych do różnych temperatur transportu i przechowywania. Każdy z tych roztworów zawiera wszystkie dostępne formy azotu w proporcjach: 25:25:50 (azotanowa, amonowa, amidowa).

Chemicznie formy te różnią się od siebie i każda z nich ma swoje wady i zalety. Stosowane jednak łącznie i to w formie płynnej mogą zapewnić roślinom stały dopływ azotu w okresie wegetacji. To jedna z największych korzyści ze stosowania roztworu RSM.

Rozpatrzmy jednak przypadek stosowania RSM w obliczu tegorocznej sytuacji na polach z oziminami. Po krótce stan ozimin (temat bardzo często poruszany na portalu farmer.pl) można scharakteryzować tak: duży udział plantacji pszenicy ozimej z opóźnionego siewu, które wymagają zabiegów dokrzewiających, dobrze rozwinięte plantacje rzepaku, które na skutek styczniowych mrozów mogły utracić znaczną powierzchnię asymilacyjną, a dodatkowo słabe plantacje ozimin (w rejonach gdzie podczas mrozów nie było pokrywy śnieżnej) mogą odznaczać się gorszym przezimowaniem.

Podsumowując oziminy wymagać będą szybkiej interwencji w postaci szybko działających form azotu. Najszybciej działającą formę jest forma azotanowa (dodatkowo stymuluje rośliny do krzewienia), następnie amonowa, a na końcu amidowa. 

Forma amidowa (której RSM w stosunku to pozostałych form azotu, zawiera najwięcej bo 50 proc.) aby mogła zostać wykorzystana musi najpierw zostać przekształcona do form, zdolnych do pobrania przez rośliny. Tempo tych zmian zależy od dostępności ureazy, a aktywność tego enzymu jest ściśle związana z temperaturą gleby. W niższych temperaturach forma amidowa działa wolniej, tak więc w przypadku jej wyboru dla startujących oziminy powinna ona być zastosowana odpowiednio wcześnie, np. już w lutym (a nie zawsze warunki pogodowe, lub obwarowania prawne umożliwiają takie postępowanie).
Co więcej forma amidowa nie stymuluje dodatkowego krzewienia. Stosując więc RSM słabo pobudzimy pszenicę ozimą do kontynuacji tego procesu.

Nie oznacza to, że w tym roku nawóz ten nie nadaje się na start oziminom. Po pierwsze przypomnijmy, że posiada on w składzie 25 proc. azotu azotanowego, tak polecanego na dokrzewianie zbóż, a po drugie efekt dokrzewienia możemy jeszcze wzmocnić stosując środki chemiczne np. planując aplikację preparatów opartych na chlorku chloromekwatu tzw. CCC. Pamiętajmy jednak, że chemiczne dokrzewienie łanu powinno być poprzedzona nawożeniem azotowym. 

Bez większych przeszkód RSM może być (z odpowiednim wyprzedzeniem) stosowany na dobrze rozkrzewionych plantacjach, których jednak w tym sezonie mamy mało.

Na korzyść RSM-u przemawia jeszcze jeden ważny fakt. Nawóz ten wykazuję wysoką skuteczność w okresach niedoboru wody. Przypomnijmy sobie, że bywały sezony, w których przedwiośnia okazywały się wyjątkowo suche. W takich warunkach płynna forma RSM dostarczała zdecydowanie szybciej przyswajanych form azotu niż granule, które w obliczu suszy nie mogły się nawet rozpuścić, nie mówiąc o przemieszczeniu azotu do strefy korzeniowej.

Podobał się artykuł? Podziel się!