Na temat stanu upraw ozimin i rynku nawozów dolistnych rozmawiamy z Adamem Nawrockim - prezesem ADOB.

Farmer: Jak Pan ocenia stan upraw ozimych w połowie listopada. Czy dosyć wysokie temperatury i dostateczna wilgotność pozwolą wejść im w odpowiednią fazę rozwoju przed spoczynkiem zimowym?

Adam Nawrocki: Z informacji, które zebraliśmy wynika, iż stan ozimin jest co najmniej niezły. Jednak efekt końcowy widoczny będzie dopiero w przyszłym roku i trudno go teraz przewidzieć. Poczekajmy na to, co przyniosą warunki pogodowe, gdyż w ubiegłym sezonie również zapowiadało się dobrze, a skończyło przesiewami. Optymalne warunki do wzrostu i rozwoju miał rzepak. Od samych siewów wykonanych terminowo, przez odpowiednią wilgoć co sprawiło, iż tak dużych roślin nie widziałem od 15 lat. W takiej sytuacji konieczne było nawet dwukrotne skracanie.
Obawiam się nadmiernego optymizmu. Patrząc na rynek globalnie, przez pryzmat sprzedanych przez nas nawozów, gdy takie kryterium oceny przyjmiemy, to jeśli chodzi o zabiegi jesienne można zanotować poziom sprzed roku. Biorąc pod uwagę dobre warunki pogodowe oraz atrakcyjne ceny płodów rolnych, co wpływa na korzystną sytuację rolników, to zainteresowanie zakupami wydawało się mniejsze. Taki mały paradoks możemy zaobserwować.

Farmer: Co jest tego przyczyną?

AN: Nie mamy jednoznacznej teorii. Rolnicy uczą się cały czas, obserwują rynek i analizują. Rodzi się nowy sposób negocjacji, penetrowania rynku w poszukiwaniu lepszych możliwości. Farmer jest bardziej świadomy tego, że rośnie w siłę.

Farmer: Jakie nawozy najlepiej sprzedawały się w Polsce, czy te przeznaczone właśnie do rzepaku?

AN: Zaobserwowaliśmy zwiększenie zainteresowania pojedynczymi mikroskładnikami, takimi jak: bor i mangan, przede wszystkim dla upraw rzepaku. W porównaniu z ubiegłymi latami, warunki pogodowe spowodowały zmniejszenie zużycia nawozu typu Basfoliar. Zawiera on dużo azotu, który pobudza do wzrostu, co w tym roku nie było roślinom potrzebne.

Podobał się artykuł? Podziel się!