W lipcu najmniej ceniona była w woj. zachodniopomorskim.

Za tonę nabywcy płacili równowartość 25 euro (ok. 105 zł), przy czym sami musieli ją sprasować i wywieźć z pola. W centrum kraju oferowano wyższe ceny. Minimum to 150 zł/t, ale zbiór słomy był po stronie rolnika. Pieczarkarnie płaciły znacznie lepiej - 320 zł/t + 8 proc. VAT.

Bilans zysków i strat

W zaistniałej sytuacji rynkowej gospodarstwa nastawione wyłącznie na produkcję roślinną stoją wobec pytania: przeznaczyć słomę na nawóz czy, korzystając z wyjątkowej koniunktury, sprzedać? Przeprowadźmy bilans zysków i strat.

Po żniwach pozostaje 4 do 6 t/ha słomy zbóż i rzepaku. Przyjmując, że jest to przeciętnie 5 t i wykorzystując słomę jako nawóz, zwracamy do gleby średnio 30 kg azotu, ponad 10 kg fosforu, 60 kg potasu i blisko 20 kg wapnia.

Wyjątkiem jest kukurydza, ze względu na większą (przyjmijmy do wyliczeń 7 t/ha) ilość masy pożniwnej. Po jej mineralizacji do gleby trafia szczególnie dużo potasu - ponad 150 kg K2O/ha, azotu - blisko 60 kg N/ha, a także fosforu i wapnia - 40 kg P2O5 i CaO/ha.

Jak wynika z załączonej tabeli, wartość złotówkowa makroelementów traconych z wywożoną słomą stanowi 20 do 40 proc. wartości sprzedanej słomy.

Zaprezentowany sposób liczenia (i myślenia) jest często wykorzystywany przez firmy skupujące słomę dla przerobu na brykiet opałowy. Jest prosty i jednoznacznie wskazuje na opłacalność transakcji. Czy jednak jest poprawny z rolniczego punktu widzenia? W mojej ocenie, fałszuje obraz stanu faktycznego.

Słoma jest źródłem nie tylko szeregu składników mineralnych. Na jej wartość nawozową należy spoglądać przede wszystkim pod kątem wnoszenia do gleby znacznej ilości substancji organicznej. Szacuje się, że jest jej tyle, ile znajduje się w 15-20 t obornika, z zastrzeżeniem dotyczącym słomy po kukurydzy zbieranej na ziarno, która pozostawiona jako nawóz wprowadza do gleby taką samą ilość materii jak pełna, czyli 30-tonowa, dawka obornika.

Zatem z rolniczego punktu widzenia trafniejszym i dokładniejszym sposobem wyznaczania ceny słomy jest powiązanie jej z ceną rynkową obornika.

Skala handlu nim nie jest wielka, niemniej znajduje się w obrocie.

Nabywcy obornika bydlęcego płacą 50 zł/t. Wyliczona w ten sposób wartość słomy jest znacznie wyższa. Osiąga ona cenę 750-1000 zł/ha (zboża kłosowe, rzepak) oraz 1500 zł/ha w wypadku kukurydzy.