Zazwyczaj wysokie plony, wymagają dużych nakładów, w postaci chociażby wyższych dawek nawozów. Jak doskonale wiadomo wszystko jednak zależy od pogody. Można "sypać" krocie, ale jak nie ma wody, to i tak plonu nie będzie.

Optymalny rozkład opadów warunkuje nie tylko prawidłowy rozwój i wzrost roślin, ale również gwarantuje dobre rozpuszczenie i przemieszczenie się nawozów, w tym pobranie z nich niezbędnych składników.

W suchym roku 2015 proces rozpuszczania, pobierania i transportowania jonów był mocno zaburzony. To niosło ze sobą pewne konsekwencje w postaci sporej ilości niewykorzystanych przez rośliny składników pokarmowych, które na długo nieaktywne pozostawały w glebie. W efekcie wielokrotnie w tym sezonie uzyskiwano niższe plony niż zakładano, a dotyczyło to przede wszystkim upraw jarych. Przykładowo zaplanowano nawożenie buraków na 80 t/ha, a zebrano niespełna 50 t/ha. 

Działo się tak, gdyż rośliny nie były w stanie pobrać odpowiedniej ilości składników, bo brakowało wody. W związku z tym w glebie pozostały niewykorzystane z nawozów mineralnych jony, które ulegały różnym procesom przemian. Część z nich bezpowrotnie została utracona, choć należy tu zaznaczyć, że z powodu braku opadów nie były to raczej straty na drodze wymywania.

Co zatem się stało z tymi składnikami? Pewna część azotu mogła ulotnić się do atmosfery, kolejna część uległa immobilizacji czyli np. pobraniu przez mikroorganizmy czy biomasę chwastów. Niektóre składniki np. potas mogły zostać silnie związane przez kompleks sorpcyjny.

Należy tu również zaznaczyć, że w warunkach suszy spowolnieniu uległ także proces mineralizacji wszelkich resztek organicznych. Nierozłożone resztki nadal mogą być obecne w glebie i po mineralizacji staną się źródłem poszczególnych pierwiastków.

Wniosek jaki się nasuwa to fakt, że w takich warunkach w glebie po zbiorach roślin pozostać mogły niewykorzystane składniki pokarmowe, które z powodu suszy nie udało nam się "wynieść" z plonem.