Związkowcy z Solidarności w zamian za świetne wyniki finansowe firmy chcieli premii w postaci kart podarunkowych. Różnica jest dość znaczna. Działacze postulowali 3000 zł, zarząd zaproponował 500 zł. Teraz realna wydaje się groźba strajku, wcześniej dochodziło do pikiet.

W oświadczeniu zarządu Anwilu czytamy: że mimo konsekwentnego odrzucania przedstawianych propozycji przez związki zawodowe oraz eskalacji żądań przez stronę związkową, nadal jest gotów rozwiązać kwestię tegorocznych podwyżek płac w drodze dialogu. Pragniemy przypomnieć, że już rozpoczynając negocjacje pismem z dnia 3 stycznia strona związkowa przedstawiła swoje propozycje z jednoczesnym żądaniem ich realizacji w ciągu trzech dni, grożąc, że w przypadku niespełnienia żądań ich pismo należy potraktować jako wszczęcie sporu zbiorowego - tłumaczy spółka.

- Taką nieprzejednaną, niesprzyjającą porozumieniu postawę strona związkowa konsekwentnie podtrzymuje aż do dziś. Efektem tak sztywnego podejścia strony związkowej jest m.in. to, że nawet propozycja zarządu wyrażona na spotkaniu w dniu 19 marca, aby w związku ze zbliżającymi się Świętami wynegocjować kwotę doładowania kart podarunkowych na Święta Wielkanocne została odrzucona - czytamy dalej w piśmie.

Więcej na wnp.pl

Podobał się artykuł? Podziel się!