- W proteście uczestniczy obecnie około 150 osób - powiedział we wtorek rzecznik prasowy Zakładów Azotowych w Puławach Grzegorz Kulik, powołując się na ustalenia z systemu przepustkowego.

Według związkowców w okupacji bierze natomiast udział około 200 pracowników. - Strajk okupacyjny jest kontynuowany, będziemy protestować do skutku - powiedział rzecznik prasowy Komitetu Strajkowego Wojciech Pokora.

Protestujący związkowcy skierowali pismo do premiera Donalda Tuska z prośbą o interwencję. - To, co się dzieje w Zakładach Azotowych Puławy, a zwłaszcza sposób, w jaki prowadzi się dialog z załogą, przypomina funkcjonowanie najcięższych reżimów i dalekie jest od standardów obowiązujących w cywilizowanej Europie - napisali związkowcy.

Dotychczasowe rozmowy protestujących z zarządem spółki nie przyniosły porozumienia. Obie strony deklarują gotowość do rozmów, ale termin następnego spotkania nie został jeszcze ustalony.

Protest od soboty prowadzą dwa związki zawodowe (spośród sześciu działających z spółce), które od sierpnia ub. roku są w sporze zbiorowym z zarządem.

Protest, który związkowcy nazywają strajkiem okupacyjnym, polega na tym, że na terenie Zakładów pozostają pracownicy, którzy zakończyli pracę na kolejnych zmianach. Gromadzą się oni w kilkunastu wyznaczonych pomieszczeniach - np. świetlicach czy salach konferencyjnych - w poszczególnych budynkach Zakładów, w których pracują. Mają karimaty i śpiwory; dostarczane jest im jedzenie.

Praca w Zakładach odbywa się na trzy zmiany, przez całą dobę i wszystkie dni tygodnia; instalacje obsługiwane są przez pięć zmieniających się brygad pracowników.

W poniedziałek - według związkowców - w strajku wzięło udział około 530 pracowników. Kulik, powołując się na ustalenia z systemu przepustkowego, mówił, że tego dnia w proteście uczestniczyło 360 osób, czyli ok. 10 proc. całej załogi puławskich Azotów.

Związkowcy domagają się 15-proc. podwyżki płac z wyrównaniem od czerwca ub. roku.

Zarząd puławskich zakładów jest gotowy zgodzić się na podwyżkę, ale chce ją połączyć z wprowadzeniem nowego taryfikatora płacowego oraz nowego regulaminu premiowania. Władze spółki przedstawiły komitetowi strajkowemu propozycje rozdysponowania podwyżki - 6 proc. otrzymaliby wszyscy pracownicy, a kolejne 4 proc. pracownicy, którzy otrzymują niższe wynagrodzenie skalkulowane według starego taryfikatora. Pozostałe 5 proc. podwyżki przeznaczone byłoby na fundusz premiowy i miałoby być wypłacane w ramach nowego sytemu motywacyjnego. Podwyżka i nowe regulacje mogłyby być wprowadzone od nowego roku obrachunkowego, czyli od lipca br.