Radzenie sobie z suszą nie jest proste, a ryzyko błędu zawsze istnieje, kiedy rolnik wykona zabieg w sposób nieodpowiedni.

- W zasadzie nie ma żadnego praktycznego, poza opadem deszczu, czy też nawadniania, rozwiązania. Ziarno zbóż, aby skiełkowało musi zwiększyć 2,5-krotnie ilość zawartej wody, co nie jest możliwe w glebie suchej. Pierwszy, podstawowy błąd rolnicy popełnili w momencie zbioru przedplonów. Wówczas należało dokonać jakiekolwiek zabiegu spulchniania gleby, aby powstrzymać parowanie. Niewielka warstwa izolacyjna mulczu ziemno-organicznego chroni zasoby wody w glebie. Po drugie w warunkach małej wilgotności gleby siew trzeba wykonać natychmiast po orce, zagęszczając glebę na głębokość sianych nasion, aby zatrzymać każdą kroplę deszczu w strefie wokół ziarniaka - mówi portalowi farmer.pl prof. Witold Grzebisz z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu.

Drugi etap poprawy warunków wzrostu rozpoczyna się wówczas, gdy rzepak wytworzył, co najmniej dwa liście, a zboża wykształciły pierwszy liść i widać zawiązek drugiego.

- Dla każdej z roślin są to fazy bardzo wrażliwe na działanie czynników zewnętrznych, w tym na duże stężenie soli. W zasadzie należy unikać jakichkolwiek zabiegów dolistnego dokarmiania. Jednakże, gdy obserwujemy w miarę dobre wschody, lecz stagnację roślin z powodu suszy, można podjąć ryzyko - radzi prof. Grzebisz.

Widoczna na polu powierzchnia roślin wydaje się bardzo mała, lecz jest dostatecznie duża aby przyjąć roztwór mieszaniny siarczanu magnezu (siedmiowodnego) oraz fosforan potasu, oba o niewielkim stężeniu 0,25-0,5 proc. każdy.

- Warunkiem wykonania zabiegu jest stan roślin, w tym dobrze rozwinięta, dojrzała (matowa) blaszka liściowa. W sytuacji, gdy wierzchołek blaszki liściowej się przebarwia lub tym bardziej zasycha, zabieg staje się bezwzględnie konieczny. Czynnikami zewnętrznymi, warunkującymi wykonanie zabiegu, są względnie niska, a do tego zmniejszająca się, szybko temperatura powietrza późnym popołudniem. Najlepszym momentem do zabiegu jest wyczuwalny początek uwilgotnienia roślin przy nadchodzącej rosie. W ten sposób zastosowany roztwór padnie na rośliny wilgotne, ulegając dalszemu rozcieńczeniu, co sprzyja wchłanianiu. Jakiekolwiek przekroczenie norm stężenia soli w roztworze, czy też wykonanie zabiegu zbyt wcześnie, w pełni słonecznego dnia lub na rośliny o słabo wykształconej, zbyt młodej blaszce liściowej, spowoduje jej uszkodzenie - dodaje prof. Grzebisz.