Nawożenie to dostarczenie roślinom składników pokarmowych w odpowiednich ilościach, które pozwolą zarówno uzyskać wysoki plon o dobrej jakości, a także wpłyną na utrzymanie żyzności gleby. Aby wyznaczyć wielkość potrzeb nawozowych trzeba precyzyjnie określić różnicę między potrzebami pokarmowymi, które wynikają z pobrania składników mineralnych z plonem, a ilością składników jakie roślina może pobrać z gleby, mineralizowanych resztek pożniwnych i plonu.

- Racjonalne nawożenie w przypadku wszystkich ozimin to dobre przedsiewne zaopatrzone roślin w fosfor i potas, a umiarkowane w azot, i tylko w formie amonowej lub amidowej oraz zabezpieczenie roślin w składniki drugorzędowe, głównie magnez i siarkę, a także w mikroskładniki - podkreśla Adam Grześkowiak.

Specjalista zaznacza, że bardzo istotnym czynnikiem jest terminowy, w miarę wczesny siew zbóż ozimych, by mogły się jesienią dobrze rozkrzewić. Nie dotyczy to tak do końca pszenicy i pszenżyta. - Rozkrzewieniu sprzyja także niezbyt gęsty siew, tak by obsada wynosiła 450-500, a nie 600-700 kłosów na metr kwadratowy. Młode zboże będzie się dobrze rozwijać i krzewić jeżeli odległość pomiędzy roślinami w rzędzie wynosi co najmniej 2,5 cm. Rozwój ten należy wspomóc nawożeniem doglebowym, a chcąc uzyskać wysokie plony, także dolistnym - podkreśla Grześkowiak.

- Początkowy, jesienny okres wzrostu i rozwoju zbóż jest niezmiernie ważny, bo wówczas roślina programuje plon. W fazie BBCH 14-21, czyli przed krzewieniem, rozwija się system korzeniowy decydujący o gęstości łanu, lepszym pobieraniu wszystkich składników pokarmowych i odporności na niekorzystne warunki wegetacji. Już w tym okresie BBCH 23-25, czyli przed i w pełni krzewienia - faza podwójnego pierścienia - powstają zawiązki kłosów, a dobre zaopatrzenie zboża w azot już w tym okresie zadecyduje o ilości i wielkości kłosków. Głodne, zbyt późno, albo zbyt gęsto siane słabo ukorzenione zboża nie zaprogramują optymalnego plonu, a wiosną już tego z reguły nie „nadrobią" - podkreśla specjalista.