- Trudno dzisiaj mówić na jakich warunkach Rosja wejdzie do WTO. Producenci nawozów mineralnych w Europie mają potencjał produkcyjny, który chcieliby rozwijać, dlatego wejście Rosji na ten rynek może niewątpliwie coś zmienić, szczególnie na rynku nawozów azotowych. W Rosji z powodu taniego gazu produkcja nawozów jest dużo tańsza. Obecnie roczny kontyngent importu nawozów azotowych od naszych wschodnich sąsiadów do Unii Europejskiej wynosi 1,5 mln t. Sprzedaż ponad limit obłożona jest cłem w wysokości 27,5 proc. W takich warunkach producenci zrzeszeni w Europejskiej Organizacji Producentów Nawozów wystąpili o okres przejściowy 5 lat, aby zachować kontyngenty i dodatkowo, aby cło było zmniejszane stopniowo. Czy to się uda, trudno powiedzieć? - podkreśla w rozmowie z portalem farmer.pl Krzysztof Zachaj dyrektorem Działu Nawozów firmy Agrosimex.


Wejście do WTO może, ale nie musi być poprzedzone tzw. okresem przejściowym, czyli odłożeniem w czasie otwarcia się Rosji na przykład na rynek nawozowy. Zdaniem Krzysztofa Zachaja, jeśli ten okres przejściowy nie będzie wprowadzony, trudno wyrokować czy ceny nawozów spadną. Nie jest to takie jednoznaczne.

- Rosjanie mogą wprowadzić dużo niższe ceny, ponieważ mają dużo niższe ceny gazu niż Polskie firmy, ponadto nie obowiązują ich obostrzenia klimatyczne związane z emisją CO2. Ale dzisiaj żaden producent nawozów, obojętnie z jakiego kraju, podchodzący biznesowo do tematu, nie obniży drastycznie cen. Ponosi on bowiem pewne koszty stałe związane z produkcją, które raczej nie spadają, do tego dochodzą też rosnące wszędzie koszty dystrybucji i transportu. Wzrosły bowiem ceny paliwa, energii i dodatkowo koszty frachtu morskiego. Przy nawozach azotowych koszty transportu to poważna pozycja ,w końcowej fazie ceny nawozu, może wynosić kilka czy nawet kilkanaście procent wartości towaru. Dlatego w różnych krajach są różne ceny nawozów, bo też są inne koszty wchodzące w skład produkcji, ale wszędzie one rosną - dodaje Zachaj.

Podobał się artykuł? Podziel się!