- Na osiągnięte wyniki złożyło się wiele przyczyn, w części o działaniu kumulatywnym – mówi w rozmowie z nami prof. Witold Grzebisz z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. Wymienia hierarchiczny układ czynników, które jego zdaniem wpłynęły na stan plantacji w roku 2015. Jako pierwszy problem wymienia reżim opadowy – wybitnie niekorzystny w okresie akumulacji wody, czyli w okresie jesieni i zimy.

Kolejnym jest niska naturalna żyzność gleby, a więc konkretnie płytki profil próchniczny z małą zawartością wapnia w kompleksie sorpcyjnym. Dodatkowo do małego bilansu wodnego przyczyniła się niska zasobność gleb w potas i magnez, na którą nakłada się kwaśny lub bardzo kwaśny odczyny. - Wszystkie te czynniki są odpowiedzialne za słabe ukorzenienie się roślin, a zwłaszcza ich płytkie korzenienie się. Prowadzi to do wzrostu podatności na niedobór wody – informuje ekspert. W jego opinii zaopatrzenie gleby w wyżej wymienione składniki pokarmowe mają charakter strategiczny.
Bardzo istotne jest też zaniedbanie przez rolników stosunku N:K w technologii nawożenia roślin o dużym potencjale plonowania. Stan ten prowadzi do zakłócenia procesów pobierania azotu w kardynalnych fazach formowania plonu, na co w praktyce rolnicy rzadko zwracają uwagę.

Następnym czynnikiem, który odbił swoje piętno na stanie upraw była w roku 2015, zbyt duża krzewistość zbóż po zimie. - W konsekwencji rośliny tworzyły nadmierną masę, w tym zbyt dużą liczbę źdźbeł kłosonośnych. W ten sposób traciły one zasoby na rzecz elementów struktury łanu, które nie mogły wydać plonów. Koniecznym zabiegiem w takiej sytuacji była redukcja liczby potencjalnych kłosów poprzez regulację gospodarki azotem. Zadanie to było bardzo trudne, gdyż roślin nie wolno zagłodzić, lecz tylko ograniczyć ilość dostępnego azotu w okresie tuż przed strzelaniem w źdźbło. Aby to wykonać wpierw należałoby wiedzieć ile azotu mineralnego roślina miała do dyspozycji tuż przed ruszeniem wegetacji – wyjaśnił prof. Witold Grzebisz.

Warto podkreślić, że w tym suchym roku np. po uprawie buraka cukrowego, zostało dużo azotu mineralnego w glebie. Dlaczego? Bo ze względu na brak wody rośliny nie mogły pobierać składników pokarmowych, w tym azotu. Warto o tym pamiętać w nowym sezonie.

W warunkach niedoboru wilgoci w uprawach zbóż ekspert poleca, że w okresie przed kłoszeniem, ściślej od początku fazy wzrostu kłosa w pochwie liściowej, wskazanym było w tym roku dostarczenie składników poprawiających gospodarkę wodą i azotem (fosfor, magnez, miedź). Z kolei w uprawach rzepaku w okresie pąkowania należało dostarczyć roślinom składników takich jak w wypadku zbóż, plus dodatkowo bor i żelazo. Co ciekawe ekspert zaznaczył, że w okresie poprzedzającym niedobory wody możliwe jest także zastosowanie substancji wzmacniający fizjologiczną odporność rośliny na stresy.