Już od trzech tygodni praktycznie na terenie całego kraju nie spadł deszcz. Brak opadów zwłaszcza negatywnie wpływa na zboża, ich plon obniża się z dnia na dzień. Zdaniem Krajowej Federacji Producentów Zbóż jeśli sytuacja się nie zmieni zbiory zbóż mogą osiągnąć w tym roku jedynie 20 mln ton.

Prof. Witold Grzebisz z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu przypomina, że susza jest zjawiskiem, które w Polsce pojawia się corocznie i do tego nieregularnie.

- Ten fakt winien producentów rolnych mobilizować w dwojaki sposób. Po pierwsze trzeba systematycznie poprawiać żyzność gleb, zwłaszcza lekkich, głównie poprzez zwiększanie zawartości próchnicy, co prowadzi do wzrostu zasobów wody z opadów zimowych. Po drugie roślinie trzeba pomóc zbudować system korzeniowy, czemu sprzyja dobra struktura gleby - po raz drugi próchnica, a także poprzez regulację odczynu. To są działania długofalowe, które trzeba podjąć, pracując w takich warunkach, jakie się ma - mówi portalowi farmer.pl prof. Grzebisz.

Działania krótkofalowe, tzw. ratujące plon, także trzeba podejmować z wyprzedzeniem.

- Obecna susza w niektórych regionach kraju trwa 2-3 tygodnie, a w innych kilka tygodni dłużej. Sprawa w zasadzie dotyczy zbóż. Po dłuższej suszy blaszki liściowe pokryły się grubą warstwą wosku, co utrudnia przyjmowanie dolistne składników pokarmowych. Pomimo tego należy dokarmić rośliny dolistnie „koktajlem odżywczym", zawierającym do 3(5) proc. mocznika, 2 proc. siarczanu magnezu, do 100 g siarczanu lub 50 g chelatu miedziowego - podkreśla prof. Witold Grzebisz.

Alternatywą jest zupa mikroelementowa z mocznikiem i magnezem.

- Podstawowym warunkiem jest duża ilość wody, 800-1000 dm3, a także wykonanie zabiegu w momencie, gdy wieczorem stwierdzimy rosę na roślinach. Absolutnie nie wolno wykonywać zabiegu nad ranem, a tym bardziej w pełni dnia. W buraku cukrowym należałoby zastosować siarczan magnezu, a w kukurydzy - cynk - mówi prof. Grzebisz.