Dla szefów Tarnowa kłótnia pomiędzy organizacjami związkowymi Puław to zła wiadomość. W praktyce bowiem wewnętrzne napięcia, mogą uniemożliwić a przynajmniej utrudnić porozumienie się władz Tranowa ze stroną społeczną. Tymczasem wszystko wskazuje, że spór zamiast wygasać dopiero zaczyna narastać.


Do pierwszych niesnasek pomiędzy związkowcami doszło jeszcze w czasie wezwania Synthosa na akcje Puław. Sławomir Wręga, szef Związku Pracowników Ruchu Ciągłego miał „za plecami" pozostałych działaczy rozmawiać o ewentualnym przejęciu Puław przez Synthos. To spowodowało oburzenie pozostałych związkowców i usuniecie ZZPRC z Komitetu Obrony Zakładów Azotowych Puławy.

To nie koniec. Pozostałe związki zarzucają także Wrędze to, że rozmawia samodzielnie z Tarnowem. Małopolska firma chce przejąć Puławy.

- Ja wiem, że ZZPRC jest dużą organizacją (liczy 800-1500 członków - takie dane podają działacze różnych związków) jednak nie powinna działać samodzielnie. Razem będziemy silniejsi - mówi Jacyna.

Zdaniem Jacyny występując osobno związki nie będą zdolne do osiągniecia zamierzonych celów.

- A ten nadal jest ten sam. Uważamy, że to Puławy powinny być integratorem. Wciąż nikt nie pokazał nam z jakiego to powodu Tarnów jest lepszym integratorem w branży niż Puławy - dodaje Jacyna.

Podobał się artykuł? Podziel się!