Plantacje ozimin nie zachwycają, w niektórych rejonach kraju widoczne są wymarznięcia. Rośliny rzepaku wyglądają bardzo różnie i każdorazowo trzeba analizować stan plantacji. Część upraw wypadnie, rzepaki które stracą liście w wyniku przemarznięcia, ale mają zdrowy stożek wzrostu i korzeń trzeba wspomóc w odbudowie właściwym nawożeniem. Prawdopodobnie sytuacja przezimowania rzepaku wyglądałaby lepiej gdyby nie ograniczenia w stosowaniu zapraw neonikotynoidowych, których wprowadzenie znacznie spotęgowało problem szkodników. Obecnie nie ma żadnych zapraw owadobójczych zarejestrowanych do walki ze śmietką kapuścianą i innymi szkodnikami jesienią. Na jednym korzeniu rzepaku może żerować od 1 do 10 larw.  Rośliny są przez to osłabione i gorzej zimują. Te które przetrwają są bardzo podatne na stres suszy i dlatego wcześniej dojrzewają i niżej plonują. Słabsze zakotwiczenie w glebie skutkuje także dużą podatnością roślin na wyleganie. Uszkodzone rośliny łatwiej ulegają porażeniu suchą zgnilizną kapustnych, co widoczne jest obecnie na plantacjach. Lada dzień - gdy pozwolą na to warunki pogodowe, stosowane będą preparaty grzybobójcze. W tej chwil do wyboru jest jeszcze szeroka gama fungicydów. Przeciwko suchej zgniliźnie kapustnych wiosną stosuje się m.in. substancje czynne z grupy triazoli. W planach Brukseli jest ich wycofanie. W takim przypadku do wiosennej walki z suchą zgnilizną kapustnych pozostanie mieszanina dimoksystrobiny z boskalidem, z  aplikacją której trzeba będzie czekać do fazy zwartego pąka, oraz azoksystrobina którą stosuje się od początku kwitnienia. Czy rośliny dożyją do tego czasu? 

Zakaz stosowania neonikotynoidów w zaprawach nasiennych był czasowy - do grudnia ubiegłego roku, ale obecnie Unia planuje całkowite ich wycofanie. To niestety zaledwie zapowiedź czekających nas bolączek. Planowane są kolejne ograniczenia stosowania substancji czynnych wykorzystywanych do produkcji środków ochrony roślin (śor).

W Polsce nie możemy korzystać z zapraw neonikotynowych, a tym czasem część krajów unijnych postarała się o przejściowe dopuszczenie ich do stosowania. Dlaczego Polska z takim wnioskiem nie wystąpiła? To pytanie pozostawiam otwarte.