Pierwszym dylematem z którym wkrótce będą musieli się zmierzyć producenci rzepaku to kwestia dotycząca regulacji plantacji. W przypadku nierównomiernego wzrostu roślin zagadnienie to staje się problematyczne. Niektórzy w tym sezonie twierdzą iż zabieg taki nie będzie potrzebny zwłaszcza na tych plantacjach z siewu opóźnionego. Inni do zabiegów tych podchodzą standardowo, czekają jedynie aż większość (50 proc.) roślin osiągnie fazę 4-5 liści. Inni dawkę preparatów z funkcją regulatorów będą dzielić na dwie aplikacje i będą podawać roślinie je w pewnych odstępach czasu. Dawkę dzielą na pół (lub przy udziale 2/3 do 1/3) i pierwszą podają w fazie około 3-4 liścia lub po osiągnięciu 5 liścia, a drugą w odstępie około 10 dniowym.

Problematyczne staje się odchwaszczanie. Z racji nierównomiernego wzrostu rzepaku trudno określić właściwą fazę do stosowania herbicydów nalistnych. Wielu rolników z Kujaw, pomimo posusznych warunków w miarę dobrze ocenia działanie zabiegów odchwaszczania doglebowego. Zastosowanie preparatów doglebowych tuż po siewie na świeżo uprawioną glebę okazało się dość dobrym wyjściem. Na plantacjach chwasty są przyhamowane, a ciepła i sucha pogoda ograniczyła negatywne skutki działania chlomazonu. Jedynie sporadycznie obserwuje się fitotoksyczne uszkodzenia rzepaku (w postaci białych przebarwień) po stosowaniu tej substancji.

Na Kujawach poważnym problemem stały się samosiewy zbóż, zwłaszcza na tych plantacjach w których zastosowano uproszczenia uprawowe. Tam gdzie wykonana została tradycyjna orka problem samosiewów jest nieco mniejszy. Niektórzy plantatorzy podzielili także dawkę graminicydów. Pierwsza zastosowali w fazie 2 liści, by przyhamować rozwój samosiewów nie powodując uszkodzeń rzepaku, a drugą stosowali po około 8-10 dniach.

Podobał się artykuł? Podziel się!