Na rozwożenie obornika w sezonie letnim najlepiej by było wybrać dzień pochmurny, z względnie niską temperaturą i o dużej wilgotności powietrza. Niestety dni takich nie było i prognozy pogody mówią o tym, że długo także nie będzie. Stosowanie obornika w takich warunkach (wysokie temperatury, niska wilgotność) grozi wysokimi stratami azotu amonowego, który ulatnia się do atmosfery w postaci amoniaku.

W zależności od stopnia sfermentowania obornika stratom podczas jego rozwożenia może ulec nawet 10-25 proc. azotu ogółem w nawozie. Zakładając przeciętne warunki. Straty są tym większe im lżejsza jest gleba, a temperatura otoczenia wyższa. Można się zatem spodziewać, że w tak ekstremalnie suchym roku straty składników pokarmowych mogą być naprawdę duże.

Między innymi z powyższych powodów bardzo ważne jest by bezpośrednio po wywiezieniu obornik wymieszać go z glebą. Najczęściej wykonuje się do za pomocą podorywki lub płytkiej orki. Dobre efekty można uzyskać również za pomocą grubera lub brony talerzowej. Lecz te zabiegi muszą być starannie wykonane.

Jeśli chodzi o wartość nawozową obornika zależy ona od rodzaju odchodów, słomy, długości fermentacji oraz sposobu przechowywania. Ogólnie to wszystko uśrednić można do następujących wartości. Przeciętny obornik zawiera ok. 20-25 proc. suchej masy, 0,5 proc. azotu, 0,3 proc. fosforu, 0,7 proc. potasu. Obornik to także dobre źródło mikroelementów. Wyjątek stanowi bor, którego zwartość w nawozach naturalnych jest niewystarczająca by pokryć zapotrzebowanie na ten pierwiastek w uprawach buraka cukrowego czy rzepaku.

Na koniec po raz kolejny należy wspomnieć o ograniczeniach związanych z Dyrektywą Azotanową, która nakazuje by roczna dawka nawozu naturalnego nie przekraczała ilości zawierających 170 kg azotu na 1 ha. Czyli dopuszczalna dawka obornika nie powinna przekraczać dawki 33 -35 ton/ 1 ha rocznie.

Podobał się artykuł? Podziel się!