Czas podsumować efekty zastosowanej ochrony w pszenżycie ozimym. Dla tych, którzy nie śledzili naszego bloga, przypominam ustalony dla tego zboża program ochrony. Na plantacji zastosowałem herbicyd Biathlon 4D razem z adiuwantem DASH, regulator wzrostu - Medax Max i dwa fungicydy -Duett Star 334 SE (na T1) oraz Priaxor (na T2).

Z największych problemów jakie stwierdziłem w czasie wegetacji tego zboża powinienem wymienić: słabsze niż zazwyczaj rozkrzewienie roślin, nieterminowe (spóźnione) wykonanie zabiegów odchwaszczających i regulujących pokrój roślin, a także fungicydowych (nieprzychylna pogoda).

Późne odchwaszczanie na szczęście nie odbiło się negatywnie na skuteczności zabiegu. Użyty na plantacji Biathlon 4D bardzo dobrze wyczyścił mi łan z chwastów dwuliściennych. Z efektów jestem zadowolony, bo chwasty naprawdę były już pokaźne, a warunki podczas aplikacji nie były najlepsze. Zadowolony jestem także z zabiegów fungicydowych oraz skracających. Przez cały okres wegetacji w łanie nie widać było poważnych infekcji grzybowych. Jedynie w niewielkim stopniu na dolnych liściach obecny był mączniak prawdziwy. Pod koniec wegetacji widoczna była także septorioza liści, a tuż przed zbiorem pojawiła się także septorioza plew. Uważam jednak, że choroby były pod ścisłą kontrolą i ich presja nie stanowiła większego zagrożenia dla mojej plantacji.

Pod koniec wegetacji choroby liści i kłosa były pod ścisłą kontrolą
Pod koniec wegetacji choroby liści i kłosa były pod ścisłą kontrolą

Źdźbło aż do zbioru było wyraźnie usztywnione, łan nie położył się pomimo tego, że kilka razy przez gospodarstwo przeszły nawałnice. W okolicy spora część zbóż, zwłaszcza tych nieskracanych powylegała.

Tegoroczne plony zbóż cieszą, choć w przypadku pszenżyta wyszło u mnie niewiele ponad 7t/ha. Uważam jednak, że nie był to rok sprzyjający dla tej akurat uprawy. Nieco opóźniony jego siew (susza na jesieni) i słabsze niż zazwyczaj rozkrzewienie roślin to głównie powody, dla których nie zbierano, tu u nas, rekordowych plonów tego zboża. Jak dla mnie jednak plon 7t/ha jest satysfakcjonujący. To zasługa przede wszystkim dobrego rozkładu opadów i trafnej ochrony.

Pszenżyto sprzątnąłem 9 sierpnia (najpierw zebrałem pszenicę). Deszczowa pogoda na końcówce żniw i przetrzymanie ziarna w kłosie spowodowało, że zaczęło ono niestety trochę porastać. Stąd jakość ziarna nie była najlepsza. Zebraną partię, udało mi się jednak sprzedać w firmie produkującej pasze dla zwierząt.

Zobacz inne wpisy w blogu: KLIK Podobał się artykuł? Podziel się!