Okazało się, że ogólny poziom wiedzy Polaków na temat środków ochrony roślin jest relatywnie niski. O tym, że środki ochrony roślin stosuje się już od ponad 5000 lat wiedziało jedynie 11 proc. badanych.

Tylko 32 proc. badanych zgodziło się ze stwierdzeniem, że środki ochrony roślin w Unii Europejskiej podlegają najostrzejszym regulacjom prawnym spośród wszystkich środków chemicznych w tym leków.

Tymczasem branża środków ochrony roślin jest jedną z najbardziej regulowanych w Unii Europejskiej. Wprowadzenie środka ochrony roślin na rynek to około 10 lat pracy, ponad 100 różnego rodzaju badań i kilkadziesiąt tysięcy stron dokumentacji. Nowy środek jest wprowadzany na rynek wyłącznie jeżeli jest bezpieczny dla rolnika, dla środowiska naturalnego, dla uprawy oraz dla konsumentów żywności wyprodukowanej z roślin chronionych danym produktem. Skomplikowana ocena ryzyka jest prowadzona na podstawie wielu niezależnych badań nad bezpieczeństwem preparatu. Warto dodać, że analiza kwestii bezpieczeństwa stanowi około 30 proc. kosztów związanych z wprowadzaniem do sprzedaży nowej substancji czynnej.

78 proc. badanych natomiast jest przekonanych, że substancje pochodzenia naturalnego są zawsze lepsze od syntetycznych. Tymczasem bezpieczeństwo substancji naturalnych bywa bardzo złudne. Przykładem jest chlorek sodu, czyli na co dzień używana sól kuchenna, która może być śmiertelną trucizną (w dawce powyżej 100-200g). Nawet czysta woda może nam zaszkodzić. Spożycie 6 litrów wody na raz przez dorosłego człowieka może wywołać poważne zaburzenia gospodarki jonowej, a nawet doprowadzić do zgonu. Prosty podział na substancje naturalne, czyli bezpieczne i zdrowe oraz „sztuczne”, a więc groźne i szkodliwe, jest więc uproszczony i nieprawdziwy.

Martwi natomiast fakt, że ponad 50 proc. respondentów nie zdaje sobie sprawy z tego, że grzyby porażające niechronione warzywa i owoce mogą być szkodliwe dla naszego zdrowia, ponieważ produkują toksyczne substancje (mikotoksyny). Dlatego nie należy jeść żywności z jakimikolwiek śladami rozwoju chorób grzybowych, np. pleśni.

Prawie co trzeci badany uważa, że współczesne rolnictwo może obyć się bez środków ochrony roślin. Mało kto jest świadomy, że w zależności od konkretnych upraw spadek plonów mógłby sięgnąć nawet 90 proc.

Niewiele osób zdaje sobie także sprawę, że „Środki ochrony roślin to swoiste leki dla roślin i tak powinniśmy o nich myśleć. Są stosowane tylko wtedy, kiedy jest to potrzebne i w skrupulatnie wymierzonych dawkach. To jedno z podstawowych narzędzi pracy rolnika.Wyniki badań pokazują, że konsumenci nie są tego świadomi i stąd liczne wątpliwości - powiedziała Aleksandra Mrowiec, Polskie Stowarzyszenie Ochrony Roślin.

Źródło: PSOR

Podobał się artykuł? Podziel się!