Zdaniem prof. Marka Mrówczyńskiego z Instytutu Ochrony Roślin PIB w uprawie roślin rolniczych pojawi się problem, gdyż wielu rolników stosuje w swoich gospodarstwach uprawy w monokulturze, dotyczy to zwłaszcza kukurydzy.

Kukurydza to gatunek tak mało wymagający odnośnie przedplonu, że toleruje nawet uprawę po sobie. W płodozmianie uproszczonym, plonuje o 10-20 proc. słabiej co jest jeszcze dopuszczlne. Nie mniej jednak rezygnując ze zmianowania narażamy rośliny na działanie czynników stresowych związanych z występowaniem między innymi chorób, szkodników, chwastów, jak również pogorszeniem jakości siedliska poprzez jednostronne wyczerpanie składników pokarmowych. - Tym samym monokultury przyczyniają sie do zwiększonej ilości zabiegów chemicznych, a to na pewno sprzeczne jest z programem integrowanej ochrony roślin - wyjaśniał prof. Mrówczyński.

Analizując za i przeciw, UE wprowadziła wyjątek dla kukurydzy, traktując ją nie jako zboże lecz roslinę paszową. Zezwoliła na prowadzenie tej uprawy w monokulturze. Wprowadziła jednak restrykcje i zakaz uprawy kukurydzy w monokulturze w przypadku stwierdzonego występowania zachodniej stonki kukurydzianej będącej szkodnikiem kwarantannowym. Ale i to prawdopodobnie zostanie złagodzone, gdyż planowane jest w przyszłym roku skreślenie tego szkodnika z list organizmów kwarantannowych.

Podobał się artykuł? Podziel się!