Podczas konferencji poświęconej jakości polskich ziem, która odbyła się na początku lutego, Instytut przedstawił badania, zgodnie z którymi średnia zawartość węgla w glebie wynosi zaledwie 1,25 proc., podczas gdy Komisja Europejska uważa, że obliczana za jego pośrednictwem zawartość materii organicznej w glebienie powinna być niższa od 1,7 proc. W krajach naszej szerokości geograficznej niższy jej poziom od podanego zapowiada pustynnienie środowiska rolniczego. Aby do tego nie doszło, grunty wymagają rekultywacji.

W opinii Jana Marczakiewicza, który przez dekadę prowadził badania w tym kierunku na terenie woj. mazowieckiego, gleba poddawana częstym zabiegom chemicznym i nawożeniu mineralnemu degraduje się, a pożyteczne organizmy, które współuczestniczą w powstawaniu próchnicy, zanikają. Powoduje to osłabienie roślin i wymusza jeszcze większą ich ochronę chemiczną.

- Żywność wytwarzana z surowców pozyskanych z takich plantacji jest niepełnowartościowa, a jej skład chemiczny odbiega jakością i smakiem od żywności wytwarzanej w warunkach zrównoważonej produkcji - powiedział Marczakiewicz.

W ocenie IUNG, zagrożeniem dla żyzności gleb w naszym kraju jest przede wszystkim spadek materii organicznej - próchnicy. Wymieniane są również takie przyczyny jak zasolenie gleb, spadek bioróżnorodności - uproszczenie produkcji rolnej, czy wprowadzanie upraw monokulturowych.